Zobacz z czego dodatkowo trzeba się spowiadać. Barbara Romańczuk. 7 kwietnia 2023, 23:05 2. Choć staramy się unikać ich jak ognia, czasami zdarza się, że popełniamy błędy i Już czas, aby osoby dojrzałe/starsze przestały spowiadać się jak małe dzieci. To co piszecie o tym świadczy. przestańcie wyliczać litanie grzechów wymyślonych, a zacznijcie spowiadać się z miłości do Boga, bliźniego i samego siebie. Polecam do przeczytania książkę Neal Lozano pt. " Uwolnienie serca. Powrót starszego brata". Odpowiedź: Jeśli jesteś prawie pewny, że coś wyznawałeś albo prawie pewny, że z danego grzechu nie popełniłeś to oczywiście pomijaj te kwestie w spowiedzi. Gdy chodzi o grzechy z przeszłości stosuj wręcz zasadę przeciwną: spowiadaj się z nich tylko wtedy gdy jesteś pewien że je popełniłeś i tylko wtedy, gdy jesteś prawie 3. Nie pójść do komunii, zwłaszcza z powodu wątpliwości, czy nie popełniło się grzechu ciężkiego, nie jest grzechem. Najmniejszym. Nie trzeba do sprawy wracać. Do grzechów z odległej przeszłości też nie powinno się wracać. To często prosta droga do skrupułów. Warto zauważyć, że Dawid zanim wpadnie w pułapkę grzechu cudzołóstwa, najpierw robi kilka kroków prowadzących do tego grzechu. Krok 1: Bezczynność. Historia zaczyna się od tego, że Dawid wysyła swoje wojska na wojnę, podczas gdy sam pozostaje w Jerozolimie. Jak Można Przezwyciężyć Grzechy Nieczystości? Przezwyciężanie grzechów nieczystości to trudna droga, ale możliwa z Bożą łaską. Różne środki, jak spowiedź, Komunia Święta, lektura Pisma Świętego, modlitwa i post, mogą być użyte jako narzędzia w walce z grzechem. . Sakrament spowiedzi jest już wystarczająco trudny, by go sobie jeszcze bardziej komplikować! Wyznanie własnych grzechów księdzu może być dużym wyzwaniem. To zupełnie zrozumiałe, że przy tej okazji odczuwasz swoisty lęk, szczególnie jeśli nie spowiadałeś się przez dłuższy szczegóły są zbędneWarto wziąć pod uwagę, że źródłem naszego strachu może być tak naprawdę mylne przekonanie, iż księdzu należy opowiedzieć o każdym grzechu ze wszystkimi możliwymi szczegółami. A właśnie lepiej tego nie większości przypadków wcale nie musimy podawać długich wyjaśnień. Jak sugeruje jeden z księży, grzechy powinniśmy ujmować w najprostszy możliwy sposób. Dodaje on, że niektórzy ludzie czują się wręcz w obowiązku podawania szczegółów dotyczących swoich konkretnych grzechów. Choć nie widzi w tym nic złego, zaznacza, iż nie to jest sednem że podamy kategorię grzechu, aby zostać w pełni rozgrzeszonym ze wszystkich grzechów powszednich, jakie się w niej mieszczą. Chyba że spowiednik uzna, że potrzebuje więcej informacji, ale inna sprawa.„Przewodnik” po grzechachOto pomocnicza lista sporządzona przez tego księdza. Według niego, obejmuje ona 90 proc. spraw, jaką 90 proc. ludzi wyznaje przy 90 proc. okazji, przystępując do spowiedzi. Możesz zabrać ją ze sobą do konfesjonału i jednocześnie wymienić te grzechy spoza listy, które dodatkowo obciążają Twoje miłowałem/am Boga całym sercem i z całej życiu przedkładałem/am różne rzeczy czy ludzi nad Pana zachowywałem/am szacunku należnego rodzicom czy imię Boże bez źródłem zgorszenia w oczach Boga lub Kościoła, dając zły przykład jako chrześcijanin/ nieuprzejmy/a w stosunku do niektórych niecierpliwość ludziom z mojego się ponieść środki antykoncepcyjne, zamykając się na dar życia od nieczyste myśli, które sprowadzały mężczyzn lub kobiety do roli zachowywałem/am umiaru w jedzeniu bądź w innym tego, czego sam nie okazywałem/am wdzięczności za otrzymane razy zgrzeszyłemW Kodeksie prawa kanonicznego czytamy, że „wierny jest obowiązany wyznać co do liczby i rodzaju wszelkie grzechy ciężkie popełnione po chrzcie, a jeszcze przez władzę kluczy Kościoła bezpośrednio nie odpuszczone i nie wyznane w indywidualnej spowiedzi, które sobie przypomina po dokładnym rachunku sumienia” (Kan. 988 § 1).Oznacza to, że jeżeli masz świadomość, iż popełniłeś grzech ciężki (śmiertelny), powinieneś go wyznać, podając jednocześnie, ile razy się go dopuściłeś. Przykładowo, jeżeli popełniłeś grzech cudzołóstwa, powinieneś powiedzieć na spowiedzi, ile razy do niego doszło. Jeżeli jakiegoś grzechu ciężkiego dopuściłeś się wielokrotnie i nie potrafisz podać liczby, powiedz, po prostu, „wiele razy”, „kilka razy” albo „tak dużo razy, że nie dam rady ich zliczyć”.Spowiedź nie powinna być skomplikowana, a jeżeli za bardzo się stresujesz, postaraj się ją sobie uprościć i nie martw się o konkretne szczegóły w przypadku grzechów powszednich. Nawet w kwestii grzechów śmiertelnych, jeżeli Twoje sumienie obciąża grzech, w który popadasz zwyczajowo, podaj przybliżoną ilość to piękny sakrament – sakrament pojednania – który przywraca duszy pokój poprzez działanie Bożego Miłosierdzia. Jeżeli masz opory, by do niej przystępować, ponieważ wydaje ci się bardzo skomplikowana, postaraj się ją maksymalnie uprościć. Nie pozwól, aby tak błaha przeszkoda zamykała ci drogę do czułych ramion Boga Ojca. W czasie spowiedzi zastanawiasz się, czy powiedzieć "lekkie grzechy"? Nie wiesz, jak często trzeba chodzić do spowiedzi? Poznaj opinię eksperta. 1. Jak często należy się spowiadać? Czy jest jakiś najlepszy czas na spowiedź? Czy lepiej się spo­wiadać w okresach, gdy Kościół zachęca nas do tego, na przy­kład w pierwsze piątki miesiąca? Czy to ma wpływ na jakość spowiedzi? Zawsze wyznacznikiem jest tu przede wszystkim mój stan du­chowy. Jeśli popełniłem grzech ciężki, to Kościół będzie mnie zapraszał, bym jak najszybciej wrócił do stołu eucharystyczne­go. Im szybciej się "ogarnę" duchowo i będę w stanie pójść do spowiedzi, tym lepiej. Degradujące działanie grzechu ciężkiego będzie krócej trwało. Natomiast w sensie rozwoju duchowego, jeżeli nie chodzi o spowiadanie się z grzechów ciężkich, ale z grzechów lekkich, i zależy nam na postępie duchowym, to najlepiej omówić to ze stałym spowiednikiem, jeśli go mamy. Mogą bowiem być różne okresy w życiu duchowym, gdy człowiek już intensywnie próbu­je się rozwijać. Czasami bywa tak, że spowiedź jest potrzebna co dwa tygodnie, czasami rzadziej, więc warto o tym spokojnie ze stałym spowiednikiem pogadać. 2. Czy trzeba spowiadać się z "lekkich grzechów"? Jeśli tylko grzech ciężki odgradza nas od przystępowania do Eucharystii, to jaki jest sens spowiadania się z grzechów lek­kich? Święty Jan XXIII w swoim dzienniku zapisał, że chyba nigdy w życiu nie popełnił grzechu ciężkiego. Zatem zasadni­czo wystarczyłoby mu regularne uczestniczenie w Eucharystii, która gładzi grzechy lekkie. W takich przypadkach spowiedź stanowi wyraz pobożności takiego człowieka lub ma dla niego wymiar formacyjny. Pa­miętajmy, że sakrament pokuty to doświadczenie łaski! To nie tylko oczyszczenie. W tym sakramencie otrzymujemy też łaskę do tego, żeby trwać w dobru. Bóg nie tylko nam przebacza, lecz również nas wzmacnia. Spowiedź zawsze jest spotkaniem z Bogiem działającym i stano­wi wyraz miłości: "Chcę być jeszcze bardziej dla Ciebie, Boże, więc chcę odrzucić nie tylko te grzechy, które mnie odrywają od Ciebie, ale też grzechy powszednie, które są niewiernością wobec Ciebie". 3. Dlaczego Kościół mówi o spowiedzi raz do roku w okresie Wielkanocnym? Jaki jest więc sens chodzenia do spowiedzi, jeśli nie ma naj­pierw tej relacji, jeśli w powszechnej świadomości wiernych nakaz dorocznej spowiedzi wielkanocnej nie idzie w parze z utrzymywaniem relacji z Bogiem żywym? Przykazanie kościelne, które obliguje do spowiedzi w każdym roku, pojawiło się w określonym czasie, kiedy nie spowiadano się prawie wcale albo bardzo rzadko. Miało ono de facto zachęcić do tego, żeby ten sakrament zupełnie nie wypadł z życia chrześ­cijanina. W średniowieczu ustanowiono wymóg absolutnego minimum, a dzisiaj to minimum wielu traktuje jako maksimum. W oczach części wiernych jest to poprzeczka zawieszona tak wy­soko, że po jej przeskoczeniu od razu czują się dobrymi chrześci­janami. Praktyka częstszej spowiedzi, a co za tym idzie częstszej Komunii, domaga się reanimacji. 4. Czy częste spowiadanie się może być zagrożeniem? Do spowiedzi wierni często idą nie dlatego, że uwiera ich grzech. Powodem jest choćby jakaś rodzinna okazja: msza imieninowa rodzica albo chrzest kuzyna, a wtedy wypada przystąpić do Ko­munii. Inną praktyką bywa tak regularna spowiedź, że sam jej rytm sprawia, że dopiero poszukuje się w życiu grzechu nieja­ko pod presją, że oto nadszedł pierwszy piątek miesiąca. Myślę, że pewna regularność może przynieść coś dobrego. Uczy przede wszystkim tego, że taki regularny rachunek sumienia z zamkniętego odcinka czasu jest dokładniejszy. Nawet jeśli jest naznaczony rutyną, to mam szansę prędzej coś odkryć niż w przypadku długich odcinków czasu. Oczywiście, można dys­kutować, jaka ma być częstotliwość spowiedzi. Ważne przy tym jest to, żeby nie traktować spowiedzi jako rodzaju wierszyka, który odklepuję. Jeżeli ciągle mówię te same zdania, nie widzę żadnych innych aspektów życia, to może doty­ka mnie jakaś rutyna czy formalizm. Wtedy zachęcałbym albo do poszukania innej formuły rachunku sumienia, albo do zapytania spowiednika, co mogę zrobić, bo dostrzegam u siebie zgubną dla wiary rutynę. Więcej przydatnych informacji o spowiedzi znajdziesz w książce: "Spowiedź nie musi bardzo boleć" Piotra Jordana Śliwińskiego OFM Cap. Ks. Dawid Pietras Msza Trydencka Gorzów Wlkp. 28 II 2015 r. KAZANIE O GRZECHU NIECZYSTYM Wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać własne ciało w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie. (…) Nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do świętości (1 Tes 4,3-7). Te słowa św. Pawła są dla nas wezwaniem do czystości serca, do walki o cnotę czystości. Dziś więc spojrzymy na grzech nieczystości. Zagadnienia dotkniemy w trzech punktach: 1. Waga grzechu nieczystego. 2. Rodzaje grzechów nieczystości. 3. Jak walczyć z grzechem nieczystości. 1. WIELKOŚĆ GRZECHU NIECZYSTOŚCI Święci mówią, że o grzechach nieczystości nie powinno się rozprawiać szczegółowo. Św. Franciszek Salezy mówi, że samym rozprawianiem o tych grzechach możemy już splamić cnotę czystości. Jednakże skoro Biblia w tylu miejscach potępia grzech nieczysty, to i Kościół ma prawo nauczać o tym grzechu. Dziś jest to nader konieczne! Potrzebne są kazania wyjaśniające ten jeden z siedmiu grzechów głównych – nieczystość. Dlatego św. Jan Maria Vianney w kazaniu o grzechu nieczystym mówił: „Chcąc wam należycie przedstawić ciężkość tego przeklętego grzechu, który tyle dusz wiedzie na stracenie, należałoby otworzyć przed waszymi oczyma piekło z całą jego grozą i wskazać, jak strasznie chłoszcze wszechmoc Boża nieszczęśliwe ofiary tego występku. – Przyznacie, że człowiek nie zdoła pojąć należycie szkarady tego grzechu i surowości Bożej, która karze na wieki nieczystych. Powiem tylko tyle, że kto popełnia grzech nieczysty, dopuszcza się pewnego rodzaju świętokradztwa, bo znieważa członki Chrystusowe i świątynię Ducha Świętego, którą jest nasze ciało (1 Kor 6, Z tego można choć nieco pojąć, jak wielką obrazą Bożą jest ten grzech i na jak wielkie zasługuje kary”. „Strzeżcie się rozpusty. (…) Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1 Kor 6, 18-19). Katechizm św. Piusa X mówi: „Nieczystość jest nader poważnym grzechem w oczach Boga i ludzi, gdyż zniża człowieka do poziomu nierozumnych zwierząt, pociąga do wielu innych grzechów i wad, a także przynosi najstraszniejsze kary zarówno w życiu doczesnym jak i w przyszłym”. Wiemy, że Sodoma i Gomora zostały zniszczone z powodu grzechów nieczystych, grzechów homoseksualizmu. „Krzyk Sodomy i Gomory rozmnożył się i grzech ich zbytnie ociężał” (Rdz 18,20). „Jak Sodoma i Gomora, i okoliczne miasta – (…) oddawszy się rozpuście i pożądaniu cudzego ciała – stanowią przykład przez to, że ponoszą karę wiecznego ognia” (Jd 7). Podobnie Pompeje, w których kwitły domy rozpusty zniszczone zostały z powodu wybuchu Wezuwiusza. W pierwszych wiekach grzech apostazji, zabójstwa i cudzołóstwa uważano za największe przestępstwa. Było za nie od 7 do 10 lat pokuty, czyli wyłączenia z Kościoła. A kiedy po otrzymaniu rozgrzeszenia ktoś ponownie go popełnił, zostawał dozgonnie wyłączony z Kościoła. Zestawienie cudzołóstwa z zaparciem się wiary i zabójstwem skazuje na wyjątkowy ciężar gatunkowy grzechu nieczystego. Maryja powiedziała bł. Hiacyncie z Fatimy: „Najwięcej ludzi trafia do piekła przez grzechy nieczystości”. W Liście Judy czytamy: „Ci właśnie na waszych agapach są zakałami, bez obawy oddają się rozpuście… samych siebie pasą… obłoki bez wody wiatrami unoszone… drzewa jesienne nie mające owocu, po dwakroć uschłe, wykorzenione… rozhukane bałwany morskie wypluwające swoją hańbę… gwiazdy zbłąkane, dla których nieprzeniknione ciemności na wieki przeznaczone” (Jd 12-13). Gwiazdy zbłąkane to metafora do upadłych aniołów, których los potępienia podzielą rozpustnicy! „Dopiero na Sądzie Ostatecznym poznamy, ilu to ludzi wtrąciła nieczystość na wieczne potępienie. Tak, bracia moi, grzech ten jest okropnie szkaradnym i dlatego ludzie tajemnie go popełniają. Chcą go nawet ukryć w oczach własnych, bo dobrze wiedzą, jak ich upadla” – mówi św. Jan Vianney. Apostoł Paweł poucza, że człowiek może "doprowadzić siebie do zatwardziałości i oddać się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste" (Ef 4,19). Grzech ten pociąga za sobą szukanie coraz to mocniejszych doznań, bodźców… Doświadczenia seksualne wdrukowują się w nas i popęd seksualny niewłaściwie realizowany staje się nałogiem. Wtedy stajemy się niewolnikami własnego popędu seksualnego. Tak jakby ogon machał psem, a nie pies ogonem! Są to nałogi bardzo trudne do pokonania! O powadze tego grzechu świadczy scena, którą mistycznie zobaczyła św. Faustyna: „Ujrzałam Pana Jezusa przywiązanego do słupa, z szat obnażonego, i zaraz nastąpiło biczowanie. (…) I dał mi Jezus poznać, za jakie grzechy poddał się biczowaniu, są to grzechy nieczyste” (Dzienniczek, nr 445). A okrucieństwo rzymskiego biczowania widzieliśmy chociażby w filmie „Pasja” Mela Gibsona. Św. Piotr napisał o popełniających nieczystość: „Za przyjemność uważając rozpustę uprawianą z dnia, jako zakały i plugawcy pławią się w tych uciechach, gdy z wami są przy stole. Oczy mając pełne kobiety cudzołożnej i niesyte grzechu, uwodzą oni dusze niestałe. (…) Wypowiadając bowiem słowa górnolotne a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą (…). Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia” (2 P 2,13-19). Ci wszyscy, którzy stworzyli ideologię gender są niewolnikami zepsucia i psują moralność innych. Wg tej ideologii płeć jest jedynie tworem kulturowo-społecznym. Niektórzy wyliczają 56 płci. Stąd nie istnieją żadne zasady moralne, każdy realizuje się seksualnie wg własnych potrzeb. Ta ideologia jest opracowana w podręczniki, programy nauczania i wtłaczana powoli w system edukacji! To prowadzi do zaburzeń osobowości oraz zupełnej rozwiązłości seksualnej u dzieci. Rozbije to rodzinę i zdeprawuje społeczeństwo. Grzech nieczysty prowadzi ludzi do ustanawiania praw sprzecznych nie tylko z moralnością, ale i z prawem naturalnym! Raport Światowej Organizacji Zdrowia promuje edukację seksualną typu B. Według niej dzieci do lat 4 mają wiedzieć o masturbacji, dzieci do lat 6 powinny wiedzieć czym jest miłość homoseksualna, do lat 9 umieć znać metody antykoncepcji, a do lat 12 ją stosować, do lat 15 znać rodzaje związków! 2. RODZAJE GRZECHÓW NIECZYSTYCH MYŚLI I POŻĄDANIA „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,28)- powiedział Pan Jezus. Także dziewiąte przykazanie Dekalogu mówi: „Nie pożądaj żony bliźniego swego”. Oczywiście grzeszyć pożądaniem można i nie będąc małżonkiem. Św. Piotr pisze: „Proszę, abyście jak przybysze i goście powstrzymywali się od cielesnych pożądań” (1 P 2,11). Św. Jan Vianney w kazaniu o grzechu nieczystym jasno mówi, by rozróżniać przy spowiedzi nieczyste myśli od nieczystych pragnień. Między nimi jest różnica, bo pragnienia dążą do ich realizacji. Nie wolno nam lekceważyć myśli, bo z nich rodzą się słowa i czyny. Bóg widzi nasze myśli i najtajniejsze pragnienia. SŁOWA Św. Jakub w swoim Liście pisze o języku: Oto mały ogień, a jak wielki las zapala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości (Jk 3,5). Św. Jan Vianney w swoim kazaniu mówił: „Grzeszyć możemy dalej słowami. Przez mowę wyrażamy na zewnątrz to, co myślimy, co dzieje się w naszym sercu. Należy się więc [w spowiedzi św.] oskarżyć ze wszystkich nieczystych słów i dodać, jak długo trwała brudna rozmowa, jakie pobudki skłoniły was do niej, wobec ilu i wobec jakich osób mówiliście o nieczystych rzeczach. Ach, bracia moi, dla wielu dzieci byłoby lepiej, gdyby wpadły w łapy tygrysa lub lwa, zamiast dostać się w towarzystwo wyuzdanych ludzi. Z obfitości serca mówią usta. Stąd łatwo zrozumiecie, jak muszą być zepsute serca tych niegodziwców, którzy brudzą się i tarzają w błocie nieczystości. O Boże, Tyś sam powiedział, że z owocu poznaje się drzewo! Ze szkaradnych rozmów poznaje się zgniliznę duchową człowieka”. Ileż to nieczystych dwuznacznych rozmów, żartów słyszymy wokół nas, chociażby w środowiskach pracy! Podobnie flirty, kokieteria… Granie na czyichś uczuciach poprzez słowa… Św. Ludwik umierając, dał synowi swemu następującą wskazówkę: „Mów zawsze tak, byś się nie potrzebował rumienić, choćby się cały świat o tym dowiedział”. NIESKROMNY UBIÓR „Podobnie kobiety – skromnie przyodziane, niech się przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem, nie przesadnie zaplatanymi włosami, nie złotem czy perłami, czy kosztownym strojem, lecz dobrymi uczynkami, co przystoi kobietom, co przyznają się do pobożności” (1 Tym 2,9-10). Św. Bernard pisze, że osoby nieskromnie ubrane są narzędziami czarta, który posługuje się nimi, by zatracać dusze. Nie jeden gwałciciel zaczynał od spojrzenia na nieskromnie ubraną kobietę. To był początek jego zainteresowania się erotyką. Dziś w modę weszły dekolty, odsłonięte plecy, ramiona, uda… Na rekolekcjach oazowych dziewczyny mają problem, w co się ubrać, bo większość ciuchów, jakie biorą są nieskromne. O zgrozo! To wchodzi nawet do naszych świątyń! O. Pio czasem odsyłał wiele kobiet spod konfesjonału do domu, by się ubrały właściwie. Ile ubiór rodzi nieczystych myśli, pragnień, spojrzeń… Jak iskra – rozpala las! W środowiskach tradycji powraca zwyczaj ubierania na głowę mantylki. Chusta ta zakrywa włosy kobiety. Włosy też są zmysłowe. Drogie panie, zlitujcie nad nami, my mężczyźni jesteśmy wzrokowcami! SPOJRZENIA BEZWSTYDNE (PORNOGRAFIA, OBRAZY, ZDJĘCIA, SZTUKI TEATRALNE, KINO, FILM, CZYTANIE ROMANSÓW, GAZETY) KKK 2354 Pornografia polega na wyrwaniu aktów płciowych, rzeczywistych lub symulowanych, z intymności partnerów, aby w sposób zamierzony pokazywać je innym. Znieważa ona czystość, ponieważ stanowi wynaturzenie aktu małżeńskiego, wzajemnego intymnego daru małżonków. Narusza poważnie godność tych, którzy jej się oddają (aktorzy, sprzedawcy, publiczność), ponieważ jedni stają się dla drugich przedmiotem prymitywnej przyjemności i niedozwolonego zarobku. (…) Władze cywilne powinny zabronić wytwarzania i rozpowszechniania materiałów pornograficznych. Dawniej pornografia nie była tak dostępna. Głównie posługiwano się kasetami video. Dziś w dobie Internetu dostęp wszelkiego rodzaju pornografii jest niezwykle prosty. Pornografia promuje wszelką perwersje seksualną… od pedofilii po homoseksualizm, po akcesoria erotyczne... Najczęściej wpisywanym hasłem w internecie na Google jest sex. W szerzenie erotyki wpisują się magazyny pornograficzne dostępne w kioskach, sklepach, na stacjach benzynowych. Widocznie magazyny erotyczne – podobnie jak prezerwatywy – są przedmiotami pierwszego użytku… Wykładane często na zewnątrz przyciągają wzrok klienta. Prócz materiałów pornograficznych dzisiejszy człowiek styka się nieustannie z wszechobecną golizną. W filmach, teatrze, w handlu, w reklamach… Kupujesz w sklepie materiały budowlane, kosmetyki, bieliznę… musisz patrzeć na gołą kobietę lub nagiego mężczyznę. Seks stał się narzędziem marketingu. Firmy reklamowe wykorzystują pożądliwość i zmysłowość w reklamowaniu towaru. Oddziałują na wzrok, słuch, wyobraźnię… W grach komputerowych, w bajkach, zabawkach dla dzieci… również spotykamy erotykę. Kobiety przedstawiane są z idealnymi kształtami, biust… Spójrzcie chociażby na ubiór postaci z gier komputerowych. Podobnie w przemyśle muzycznym, gdzie coraz częściej promowane są perwersje, w tym homoseksualizm. Gwiazdy podziwiane przez młodzież promują liberalizm seksualny. W bajkach, filmach, teledyskach coraz częściej mamy do czynienia z podprogowym przekazem treści erotycznych. Np. w bajce „Król lew”, kiedy tenże lew pada zmęczony z ziemię, z pyłu tworzy się chmurka, która w ułamku sekundy układa się w wyraz sex. Dziecko tego nie zauważy, ale nasz mózg koduję tę informację. Podobnie ukryte są sceny erotyczne czy zdjęcia akcesoriów erotycznych. Sztuka „Golgota-piknik”, którą chciano wystawić w Polsce, to prócz bluźnierstwa, jedno wielkie promowanie seksu. A czy czytanie romansów nie rozpala pożądliwości? Podobnie piśmidła dla kobiet, prezentujące model kobiety wyzwolonej… Czyż nie zawierają jakiegoś artykułu o seksie, o nowych trikach seksualnych… Artykuł na pierwszej stronie gazety dla kobiet pt. Jak zaskoczyć partnera w łóżku! Wszystkie te tzw. kobiety wyzwolone należałoby zapytać, od czego one się wyzwoliły? Ostatnio powstał program rozrywkowy - show, w którym uczestnicy występują nago! Jadę na egzamin po Warszawie i nagle widzę wielki billboard: Pierwszy taki program w Polsce! OKAZJE Czy takimi okazjami nie są nocne imprezy z alkoholem… kluby nocne… plaże nudystów… dyskoteki… Czy stamtąd się wychodzi w stanie łaski uświęcającej? Czy nieskromne ubiory uczestników dyskotek… tańce z nieprzyzwoitym dotykaniem siebie… pożądliwe pocałunki… zapewni duchowy wzrost naszej młodzieży? Grzechem będzie również tworzenie sytuacji idealnych do grzechu np. chłopak pozostaje u dziewczyny na noc. Jadą tylko we dwoje pod namiot itd. Podobnie chętne przebywanie z osobami rozpustnymi, serfowanie po Internecie godzinami bez celu! To wszystko jest narażaniem się na upadek. Również odpowiedzialność biorą rodzice i opiekunowie, za to, co dzieci czy młodzież ogląda. Rodzice z troski o dusze dzieci winni podjąć trud kontroli korzystania przez nich z Internetu. Wiemy jak św. Jan Vianney walczył z tańcami w swojej parafii. Mówił, że taniec jest zmysłowy. W kazaniu powiedział: „Również bale i tańce są pod tym względem bardzo niebezpieczne. Wskutek nich przynajmniej trzy czwarte młodych ludzi dostaje się w ręce ducha nieczystego. (…) Tak, moi bracia, na Sądzie Ostatecznym poznamy, że przez zanadto światowe zabawy dziewczęta więcej popełniły grzechów, niż mają włosów na głowie. Ile wtedy bywa złych spojrzeń, pragnień, nieskromnych dotknięć, słów nieczystych, namiętnych uścisków, ile zazdrości i kłótni? – Powiedział dobrze cierpiący Hiob: Trzymają bęben i harfę i weselą się przy głosie muzyki. Prowadzą w dobrach dni swoje, a w mgnieniu oka do piekła zstępują (Hi 21,12-13)”. CZYNY KKK 2352 Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości". Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza "relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego" [Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona Humana]. W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną. Św. Faustyna usłyszała od Jezusa: „Nie lękaj się ani walk duchowych, ani żadnych pokus; […] wiedz, że przez mężną walkę oddajesz mi wielką chwałę, a sobie skarbisz zasługi, pokusa daje sposobność do okazania mi wierności” (Dzienniczek, nr 1560). Walcząc z pokusą podobamy się Bogu i Bóg tę walkę doceni. To pocieszenie dla tych, którzy walczą z tą słabością. Św. Faustynie Jezus dał dar czystości. Dlaczego my nie możemy prosić o taki dar? KKK 2353 Nierząd jest zjednoczeniem cielesnym między wolnym mężczyzną i wolną kobietą poza małżeństwem. Jest on w poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej i jej płciowości w sposób naturalny podporządkowanej dobru małżonków, jak również przekazywaniu życia i wychowaniu dzieci. Poza tym nierząd jest poważnym wykroczeniem, gdy powoduje deprawację młodzieży. Kard. J. Ratzinger w wywiadzie-rzece Raport o stanie wiary mówi o dwóch pęknięciach w dziedzinie seksualnej: oddzielenie płodności od małżeństwa oraz oddzielenie współżycia od płodności. Dziś w środkach społecznego przekazu, filmach, sztuce… seks pozamałżeński ukazywany jest jako coś normalnego. „Skoro się kochają, to mają prawo do tego”. Zastanówmy się jaki procent naszej młodzieży uznaje naukę Kościoła o czystości przedmałżeńskiej? Podobnie w mentalności wielu seks nie musi się wiązać z płodnością, już nie kojarzy się jako droga do poczęcia dziecka. Jest to jedynie zmysłowa przyjemność. Czy nie stąd bierze się nazywanie poczęcia dziecka „wypadkiem przy pracy”? „Wystarczy bowiem, że w minionym czasie spełnialiście wolę pogan i postępowaliście w rozwiązłościach, żądzach (…). Temu też się dziwią, że wy nie płyniecie w tym samym nurcie rozpusty, i źle o was mówią. (1 P 4,3-4). I dziś niejedna matka, broniącą zasad moralnych, słyszy od swoich dzieci, że „jest ze średniowiecza”. Ostatnio do kancelarii przyszła osoba, która na chrzestnych proponowała osoby żyjące w konkubinatach. Sama również żyła w takim stanie. Po wyjaśnieniu jej, że nie mogą być chrzestnymi, odparła: „w jakim świecie ksiądz żyje!”. „Jest rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spory, zawiść (…) ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą”. (Ga 4,19-21). Czyż nie z nierządu biorą się niechciane ciąże, a co za tym idzie: aborcje czy dzieci oddane do domów dziecka? Czyż nierząd nie jest powodem stosowania antykoncepcji hormonalnej, pigułek Dzień-po, spirali domacicznej czy pigułki wczesnoporonnej? A wiemy, że stosowanie tego łączy się z zabijaniem poczętego życia ludzkiego. Dokładnie to wyjaśniam w konferencji wygłoszonej podczas oazy: „Wartość ludzkiego życia”. Dziś jesteśmy świadkami społecznego przyzwolenia, nierzadko samych rodziców, na mieszkanie ze sobą bez sakramentalnego małżeństwa. Z punktu widzenia Prawa kościelnego jest to konkubinat, nawet jeśli mają jedynie tzw. ślub cywilny, czyli kontrakt cywilny. Ogromny grzech popełniają rodzice, którzy świadomie na to przyzwalają! „Żeby się lepiej poznali…” Najpierw seks, potem wspólne zamieszkanie, potem dzieci, potem cywilna umowa, a na końcu może ślub kościelny! Wszystko odwrotnie. Oczywiście trzeba wspomnieć również o zgorszeniu wypływającym z tzw. luźnych związków. Związki luźne, konkubinaty czy związki cywilne są pogardą dla małżeństwa, które Pan Jezus podniósł między ochrzczonymi do godności sakramentu! KKK 2355 Prostytucja narusza godność osoby, która oddaje się prostytucji, stając się przedmiotem przyjemności cielesnej kogoś drugiego. Ten, kto płaci, grzeszy ciężko przeciw sobie samemu; niszczy czystość, do której zobowiązuje go chrzest, i znieważa swoje ciało, świątynię Ducha Świętego. Prostytucja stanowi plagę społeczną. Dotyka na ogół kobiety, lecz także mężczyzn, dzieci i młodzież (w dwóch ostatnich przypadkach grzech jest jednocześnie zgorszeniem). Oddawanie się prostytucji jest zawsze grzechem ciężkim, jednak nędza, szantaż i presja społeczna mogą zmniejszyć odpowiedzialność za winę. W Internecie obecne są portale randkowe, w których można się umówić na seks. Wspomnieć trzeba również o procederze sprzedawania dziewictwa przez dziewczyny. Reklamują się w Internecie i sprzedają swoje ciało za pieniądze! Podobnie wynajmowanie pokoju studentkom w zamian za seks. Skala podobnych zjawisk rośnie. KKK 2356 Gwałt oznacza wtargnięcie przemocą w intymność płciową osoby. Jest naruszeniem sprawiedliwości i miłości. Rani on głęboko prawo każdego człowieka do szacunku, wolności oraz integralności fizycznej i moralnej. Wyrządza poważną krzywdę ofierze i może wywrzeć piętno na całym jej życiu. Jest zawsze czynem wewnętrznie złym. Jeszcze poważniejszy jest gwałt popełniony przez rodziców (por. kazirodztwo) lub wychowawców na dzieciach, które są im powierzone (pedofilia). Wiemy o małych dziewczynkach uprowadzonych i wykorzystywanych do rytuałów masońskich i satanistycznych. Tam są rytualnie gwałcone i zabijane! Część nieodnalezionych zgubionych dzieci ginie w takich okolicznościach! KKK 2357 Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. (…) Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane" [Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona Humana]. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane. Osoby, które odnajdują w sobie tendencję homoseksualną, winniśmy obdarzać szacunkiem. Jednak stanowczo potępiać ten grzech, który jest jednym z czterech grzechów wołających o pomstę do nieba (grzech sodomski). Podobnie rozróżnić trzeba tendencję seksualną od aktów seksualnych. Tendencja seksualna może się zrodzić np. w skutek niewłaściwych relacji rodzicielskich, nie musi więc być grzechem. Natomiast czyn jest już grzechem. Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość! (Kpł 18,22) Wszędzie się wmieszały: (…) zepsucie, niewierność, gwałt, (…) znieprawienie dusz, grzechy przeciwne naturze, rozprzężenie w małżeństwach, cudzołóstwo i rozpusta (Mdr 14,26). I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. (Rz 1,23-28) Dziś również widzimy, jak sklepy z akcesoriami erotycznymi wyrosły jak grzyby po deszczu. To wszystko prowadzi do wyuzdania i zmysłowości. Grzechem sodomskim jest każdy akt seksualny sprzeczny z naturą. Taki jak seks oralny, analny, zoofilia czy inne perwersje seksualne. Grzechy te wołają o pomstę do nieba! Podobnie wielkim grzechem jest transseksualizm, czyli tzw. zmiana płci. ZDRADA MAŁŻEŃSKA, ZDRADA CELIBATU, ŚLUBÓW CZYSTOŚCI Mówił św. J. Vianney w kazaniu: „Zgrzeszyć z osobą wolnego stanu, niezamężną, wcale niekrewną, jest ciężkim występkiem według nauki św. Pawła, jest grzechem, który zamyka niebo, a otwiera przepaści wieczne. Daleko jednak cięższa zachodzi zbrodnia, gdy grzeszy się z osobą zamężną. Jest to bowiem straszna niewierność, która profanuje i unicestwia wszystkie łaski sakramentu małżeństwa; to straszne wiarołomstwo i podeptanie nogami przysiąg, złożonych przy ołtarzu nie tylko w obecności aniołów, lecz także Jezusa Chrystusa! Zbrodnia ta sprowadza przekleństwo na cały dom i parafię. Grzech z osobą niekrewną i niezamężną jest śmiertelnym i gubi nas wiecznie. Kto jednak grzeszy mimo węzłów małżeńskich lub pokrewieństwa, jak np. ojciec z córką, matka z synem, brat z siostrą, brat przyrodni z siostrą przyrodnią, kuzyn z kuzynką, popełnia tak ciężką zbrodnię, że sobie już większej nie można wyobrazić. Drwi sobie bowiem z najświętszych reguł wstydliwości, poniewiera i depcze wszelkie prawa religii i natury. Grzech wreszcie z osobą poświęconą Bogu jest szczytem złego, bo strasznym świętokradztwem”. Również w małżeństwie sakramentalnym istnieje powołanie do czystości. Jest to czystość małżeńska. Akt małżeński musi spełniać dwa cele: otwartość na płodność (aspekt prokreacyjny) i dobro małżonków, czyli aspekt jednoczący. Grzechem ciężkim jest więc celowe ubezpłodnienie aktu małżeńskiego poprzez stosowanie antykoncepcji czy tzw. stosunek przerywany. Jest to wbrew Bożemu zamysłowi zrodzenia potomstwa. Grzechem będzie traktowanie współmałżonka przedmiotowo, na sposób bezwstydny czy perwersyjny. „We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg” (Hbr 13,4). A więc grzeszyć rozpustą można także w małżeństwie, popełniając np. grzech sodomski. Podobnie grzechem jest odmawianie powinności małżeńskiej bez powodu, gdyż jest narażaniem współmałżonka na pokusy. "Niech mąż oddaje powinność małżeńską żonie, a żona mężowi. (…) Nie uchylajcie się od współżycia małżeńskiego, chyba za wspólną zgodą i tylko na pewien czas, aby poświęcić się modlitwie. Potem znowu podejmijcie współżycie, aby nie kusił was szatan, wykorzystując waszą niepowściągliwość" (1 Kor 7,3-5). Małżonkowie winni otaczać się szacunkiem i troską. Bez wątpienia cudzołóstwo jest wielkim grzechem przeciw wierności małżeńskiej, której znakiem jest obrączka. Zdrada małżeńska jest pogardą przysięgi małżeńskiej. „Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,27). Przykazanie mówi: „Nie cudzołóż!” oraz „Nie pożądaj żony bliźniego swego!” (por. Wj 20, 14. 17). Cudzołóstwo można popełnić również pożądaniem, oglądaniem pornografii, flirtem... „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19,1n). Małżeństwo sakramentalne jest więc nierozerwalne. I tu dramatem są rozwody i ponowne stałe związki. Katechizm mówi w p. 2384: „Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa”. Św. Bazyli Wielki: „Jeśli mąż odłączywszy się od swojej żony, łączy się z inną kobietą, sam jest cudzołożnikiem, ponieważ każe popełnić cudzołóstwo tej kobiecie; także kobieta, która mieszka z nim, jest cudzołożnicą, ponieważ pociągnęła do siebie męża innej żony”. „Proszę księdza, my jesteśmy małżeństwem, ale tylko cywilnym” –nie rozumiem takich słów. Nie nazywajmy konkubinatu i cudzołożnego związku małżeństwem! Dlatego według św. O. Pio rozwód jest „paszportem do piekła”. Już jako piętnastolatek napisał w szkolnym wypracowaniu: „Ach, gdybym był królem! Ile pięknych rzeczy chciałbym dokonać… Przede wszystkim zwalczałbym rozwody, tak upragnione przez wielu złych ludzi, i sprawiłbym, że sakrament małżeństwa byłby szanowany”. Ludzie rozwiedzeni wchodzą więc przeważnie w nowe związki i już cztery osoby żyją w związkach cudzołożnych, dając zgorszenie przede wszystkim dzieciom. Św. Paweł pisze o nierozerwalności małżeństwa: „Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotna albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. (…) Żona związana jest tak długo, jak długo żyje jej mąż. Jeżeli mąż umrze, może poślubić kogo chce, byleby w Panu. Szczęśliwsza jednak będzie, jeżeli pozostanie tak, jak jest, zgodnie z moją radą” (1 Kor 7, Temat małżeństwa poruszę dokładniej w kolejnym kazaniu pt.: „Czy istnieją rozwody kościelne?” 3. JAK WALCZYĆ Z GRZECHEM NIECZYSTOŚCI ENERGICZNE ODRZUCANIE POKUS Z pokusą nie można prowadzić jakiegokolwiek dialogu. Schemat grzechu nieczystego jest świetnym przykładem mechanizmu pokusy. Najpierw jest obraz lub myśl, jakieś nieczyste pragnienie, pokusa… Potem wewnętrzna walka, przepychanka, aż w końcu jest decyzja woli. I w tym momencie mówimy o grzechu. Kiedy człowiek podejmuje decyzję o uczynieniu tego grzechu, często już jest za późno. Same obrazy nieczyste, które mogą nam przychodzić na myśl lub trafiać przypadkiem przed nasz wzrok same w sobie nie są grzechem. Dopiero świadomie i dobrowolnie podjęte rozmyślanie nad tym lub czyn z tym związany jest grzechem, bo łączy się z decyzją woli (upodobanie w tych myślach). W tych pokusach do nieczystości diabeł ma potężnego wspomożyciela: popęd seksualny – ogromna siła witalna wpisana w naszą naturę. Realizacja tego popędu łączy się z przyjemnością, co jest przedmiotem tej pokusy. Szatan zawsze ubarwia pokusę. Ukazuje ten czyn jako coś niezwykle przyjemnego. Można to porównać do lawiny. Dopóki jest spokój nic się nie dzieje, ale jak lawina ruszy, jest nie do powstrzymania. Św. Grzegorz Wielki porównuje nieczystość do iskry w słomie, z której powstaje ogień nie do ugaszenia. A św. Hieronim mówi, że grzech nieczysty jest jak wąż, któremu należy zdeptać głowę, jak się tylko ukaże, bo inaczej wypuści śmiertelny jad. UNIKANIE OKAZJI DO GRZECHU, TROSKA O CZYSTOŚĆ SERCA Trzeba uporządkować swoje serce: „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, […], cudzołóstwa, […], wyuzdanie, […]. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym” (Mk 7, 21-23). „Chcąc zachować tę cnotę, musimy walczyć z pokusami i unikać okazji, jak to czynili święci. Oto Józef, patriarcha, zostawił połowę płaszcza w ręce niegodziwej żony Putyfara, która namawiała go do grzechu i uciekł, nie chcąc obrazić Boga (Rdz 39, 12). Czysta Zuzanna wolała narazić się na śmierć, niż utracić tę cnotę tak miłą Bogu (Dn 13)” – mówił św. Vianney. Pamiętajmy, że im bardziej zaśmiecimy sobie wyobraźnię obrazami, tym trudniej będzie o pokój w sercu i wolność od pokus. Z doświadczeń egzorcystów wiemy, że do nieczystości kuszą demony z najwyższych chórów anielskich. ASCEZA, UMARTWIENIA Jakże ważny w walce z nieczystością jest post. Skoro grzech nieczysty pobudza zmysły, to należy je ujarzmiać. Post od pokarmów, alkoholu, telewizji, Internetu, gazet… Asceza hartuje w walce o anielską cnotę czystości. Święci w obronie tej cnoty używali sposobów nader radykalnych. Np. Św. Benedykt zanurzył się po szyję w ściętej mrozem wodzie, aby w ten sposób ugasić nieczyste żądze. Podkreślić tu należy rolę Ruchu Czystych Serc oraz dwumiesięcznika Miłujcie się, który podejmuje tę tematykę. Niemałą rolę w szerzeniu kultury skromności ma także oazowy Ruch Światło-Życie poprzez Nową Kulturę oraz Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. MODLITWA I ŻYCIE SAKRAMENTAMI Św. de Liguori proponował, by codziennie odmawiać modlitwę kolekty z Niepokalanego Poczęcia Najśw. Maryi Panny i dodawać do niej Zdrowaś Maryjo. Św. Vianney codziennie odmawiał akt strzelisty ku czci Niepokalanego Poczęcia Maryi w intencji czystości. Modlitwa do Maryi – Matki Pięknej Miłości i do św. Józefa, których w litaniach wzywamy jako strażników czystości jest więc wielką pomocą. Nabożeństwo do św. Michała Archanioła, Anioła Stróża, czy do dziewic-męczennic: bł. Karoliny Kózkówny, św. Agaty czy św. Filomeny... Cnota niewinności jest darem niebios, dlatego trzeba się o nią modlić! Spowiedź, Komunia św. oraz sakramentalia np. noszenie medalików, szkaplerza… na pewno pomoże w walce o czystość. Jakkolwiek upadlibyśmy, Bóg nam przebaczy w sakramencie spowiedzi i wydźwignie z bagna grzechu! Na koniec posłuchajmy słów św. Jana Pawła II: „Nie lękajcie się żyć wbrew obiegowym opiniom i sprzecznym z Bożym prawem propozycjom. Odwaga wiary wiele kosztuje, ale wy nie możecie przegrać miłości! Nie dajcie się zniewolić! Nie dajcie się uwieść ułudom szczęścia, za które musielibyście zapłacić zbyt wielką cenę, cenę nieuleczalnych często zranień lub nawet złamanego życia! Pragnę wam powtórzyć to, co kiedyś już powiedziałem do młodzieży: «Tylko czyste serce może w pełni kochać Boga! Tylko czyste serce może w pełni dokonać wielkiego dzieła miłości, jakim jest małżeństwo! Tylko czyste serce może w pełni służyć drugiemu. Nie pozwólcie, aby zniszczono waszą przyszłość. Nie pozwólcie odebrać sobie bogactwa miłości. Brońcie waszą wierność; wierność waszych przyszłych rodzin, które założycie w miłości Chrystusa” (Sandomierz, 2002 r.). Bywa, że spowiadamy się tak, iż spowiednik bardzo chętnie udzieliłby rozgrzeszenia i nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań, ale nie może tego zrobić, bo… nie wymieniliśmy żadnego własnego grzechu. fot. / ArTeTeTrA W spowiedzi, podobnie jak w modlitwie, odbijają się wszystkie nasze cechy osobowości. Nie ma w tym oczywiście nic złego. Trudno zmuszać ekstrawertyka, aby właśnie przy spowiedzi był oszczędny w słowach i spowiadał się „w punktach”. Trudno namawiać introwertyka, aby właśnie przy spowiedzi wyjawiał nie tylko swoje grzechy, ale również wszelkie zawiłości emocjonalnych doświadczeń, które grzechowi towarzyszyły. Spowiadamy się zatem w sposób odpowiadający temu, jacy jesteśmy. Niemniej jednak zdarza się, że sposób, w jaki wyznajemy grzechy, uniemożliwia nam dobre wypełnienie trzeciego spośród warunków dobrej spowiedzi, który w katechizmie kryje się pod prostymi słowami: „spowiedź szczera”. Szczera nie znaczy tylko: taka, w której bezpośrednio i jednoznacznie nie zatailiśmy jakiegoś grzechu. Szczera – to również na tyle prosta, konkretna, jednoznaczna, a również dokładna, by spowiednik nie musiał się o nic dopytywać i aby miał poczucie, że rozgrzesza rzeczywiście to, co może i powinien rozgrzeszyć. Istnieje kilka sposobów, jakie zazwyczaj obieramy, aby skomplikować naszą spowiedź i jednocześnie utrudnić samym sobie wypełnienie trzeciego spośród warunków dobrej spowiedzi. Mam tu na myśli różne sposoby wyznawania grzechów, które potrafią tak zaciemnić sytuację, iż spowiednik zupełnie nie wie, o co chodzi, a my jednocześnie możemy spokojnie powiedzieć, że niczego przecież nie zatailiśmy. Warto zrobić sobie krótki rachunek sumienia z własnych spowiedzi i zastanowić się, jakimi penitentami jesteśmy. Czy nie przyjmujemy postaw, które mają nam pomóc uchronić spowiedź od prostoty i szczerości? Być może poniższe przykłady będą przejaskrawione – ukazują bowiem typy, nie zaś konkretne spowiedzi. Każdy z nas ma „szansę” wybrać któryś z tych typów, aby uczynić swoją spowiedź nie do końca dobrą. Zdecydowanie warto zaś z żadnego z poniżej opisanych modeli nie korzystać, uznając, że po to właśnie zostały opisane, aby ich unikać. Spowiedź „po góralsku” Tego typu spowiedź najlepiej naśladuje prawdziwą szczerość i jednoznaczność wyznania grzechów. Dzieje się tak dlatego, że prawdziwa, piękna spowiedź „po góralsku” to spowiedź krótka, konkretna, z rzeczy ważnych, bez zbędnego ekshibicjonizmu i psychologizowania. Problem polega tylko na tym, że jest formą spowiedzi, w której zdarza nam się ukrywać doskonale znane nam głębsze podstawy i, co równie ważne, większe znaczenie i ciężar grzechów, które wyznajemy. Można się spowiadać prosto: „za dużo wypiłem, z żoną się kłóciłem, mało się modliłem”. I nie ma nic złego w takiej spowiedzi, jeśli odpowiada rzeczywistości – tzn. jeśli wypić za dużo zdarzyło mi się raz czy dwa przez pół roku, jeśli kłótnia z żoną skończyła się na utarczce słownej, a mało się modliłem, bo moja modlitwa ograniczała się do krótkiego pacierza wieczorem, rano już nie, i Mszy Świętej wyłącznie niedzielnej. Gorzej, jeśli „za dużo wypiłem” oznacza mój rozwijający się alkoholizm, „z żoną się kłóciłem” oznacza tak naprawdę przemoc i bicie w rodzinie, a „mało się modliłem” oznacza, że ostatni raz byłem na Mszy Świętej w Boże Narodzenie, a teraz mamy Wielkanoc. W ten sposób za pomocą spowiedzi pozornie prostej i konkretnej symulujemy spowiedź szczerą, a spowiednika narażamy na konieczność dopytywania nas co chwila, o co tak naprawdę chodzi w słowach, które wypowiadamy. Spowiedź „psychologiczna” Taka spowiedź używa ważnego skądinąd kontekstu sytuacyjnego danego grzechu nie po to, aby grzech ten zrozumieć, ale aby go zakryć. Jeśli wybrałem tę metodę ominięcia szczerej spowiedzi, będę się spowiadał mniej więcej tak: „Proszę księdza, ostatnio mam taki ciężki czas. Jestem przemęczony pracą. Mam problemy z teściami. Mam też straszne wątpliwości dotyczące wiary. Staram się o tym często rozmawiać i dzielić się swoimi problemami, żeby nie zostać z nimi sam na sam. Mam nawet koleżankę w pracy, z którą dużo rozmawiamy, bo ona ma dużą wrażliwość na tematy egzystencjalne i psychologiczne etc., etc.”. Pewnie jako spowiedź psychologiczna byłaby ona jeszcze bardziej rozwlekła, ale nie o to chodzi. Rzecz w tym, że na koniec powiem na przykład, iż regularnie zdradzam żonę z koleżanką z pracy. Cały wstęp miał jedynie zakryć mój grzech i pokazać, że tak naprawdę jestem ofiarą okoliczności, a nie takim zwykłym niewiernym mężem. Oczywiście, kontekst grzechu jest bardzo często niezwykle istotny. Ale zdarza się, że pod kontekstem staramy się ukryć albo kontekstem usprawiedliwić grzech. Jeśli zaś spowiednik uprości wywód i powie, że jednak zgrzeszyłem – uznam go za grubianina, który nic nie rozumie z zawiłości mojej psychiki i mojej sytuacji życiowej. Spowiedź jako „kronika sąsiedzko rodzinna” Bywa, że spowiadamy się tak, iż spowiednik bardzo chętnie udzieliłby rozgrzeszenia i nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań, ale nie może tego zrobić, bo… nie wymieniliśmy żadnego własnego grzechu. Jeśli na przykład mamy na sumieniu konflikt rodzinny, zdarza nam się, że spowiadamy się z grzechów naszych domowników, lenistwa naszego rodzeństwa czy „zamkniętej” religijności naszych dziadków. Tak naprawdę chcemy jednak wyznać, że kłócimy się z domownikami, zazdrościmy bratu, że nic nie robi, a całkiem dobrze mu się wiedzie, a na dziadków krzyczymy, bo naciskają na ślub z narzeczonym czy narzeczoną, z którym czy z którą już od dłuższego czasu prowadzimy życie quasi- małżeńskie. Być może nawet grzechy ludzi, o których mówimy na spowiedzi, są jak najbardziej prawdziwe, ale to nie są nasze grzechy, a spowiednik może nas rozgrzeszyć jedynie z naszych grzechów. Spowiedź jako kronika rodzinno-sąsiedzka ma za zadanie ukryć nasze grzechy pod grzechami innych i w taki właśnie sposób grzeszy przeciw warunkowi dobrej spowiedzi, jakim jest „szczerość”. Spowiedź „dociekliwa” Taki model spowiedzi pozwala nam ukryć grzechy pod naszymi wątpliwościami i intelektualną niezgodą na daną prawdę wiary moralnej Kościoła. Przychodzimy do konfesjonału i mówimy: „Proszę księdza, ja w zasadzie zupełnie nie rozumiem i nie zgadzam się z nauczaniem Kościoła na temat antykoncepcji”. Oczywiście, nawet nie potrzebuję już mówić, że stosuję ja regularnie, bo jest to dla mnie oczywiste. Skoro czegoś nie rozumiem, to nie muszę postępować zgodnie z tym. Spowiednik wykaże się prawdziwą bezdusznością, jeśli spyta: „A ile pan książek czy artykułów przeczytał i z iloma księżmi rozmawiał na ten temat, aby rozwiać swoje wątpliwości czy po prostu zrozumieć nauczanie Kościoła?”. Zwykle okazuje się, że spowiednik jest pierwszym kapłanem, któremu zostały postawione te wątpliwości, a wysiłek w stronę przejrzenia literatury na dany temat w ogóle nie zaistniał. I gdyby tylko spowiednik miał czas, pewnie by tłumaczył, o co chodzi, ale być może właśnie zbliżają się święta, a za moimi plecami stoi kolejka kilkudziesięciu penitentów na sakrament pokuty. Niewątpliwie warto być dociekliwym, ale spowiedź, z czysto „technicznych” przyczyn, rzadko bywa najlepszą okazją, aby usłyszeć cały wykład nauki moralnej Kościoła łącznie z uzasadnieniem. Podobnie jak z nauką pływania. Nikt nie wchodzi do morza z podręcznikiem „Nauka pływania w weekend”. Podręcznik trzeba przeczytać wcześniej albo wcześniej znaleźć kogoś, kto z nami wejdzie do wody i nauczy nas pływać. Liczenie na to, że naszym instruktorem pływania będzie ratownik, jest raczej złudne. Liczenie na to, że spowiednik będzie jednocześnie wykładowcą teologii moralnej, może być czasami słabym pomysłem. A poza tym istnieje coś takiego jak ignorancja, niewiedza zawiniona. Biorąc pod uwagę możliwości, które dają nam księgarnie i Internet, wydaje się, że nasza niewiedza coraz częściej bywa zawiniona. Spowiedź „niedopowiedziana” Bywa również tak, że spowiadamy się z grzechów, z których nie zamierzamy wcale się poprawić, ale tego już nie mówimy. Przychodzę do konfesjonału i wyznaję, że współżyłem ze swoją dziewczyną. Wyznaję jeszcze inne grzechy, a całe wyznanie kończę formułą: „Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję i postanawiam poprawę, a ciebie, ojcze, proszę o rozgrzeszenie i pokutę”. Problem zaczyna się wówczas, gdy spowiednik, tchnięty przeczuciem albo nauczony doświadczeniem, spyta: „Czy rzeczywiście postanowiłeś wytrwać w czystości do ślubu, czyli zerwać z ciężkim bądź co bądź grzechem nieczystości, i czy rozmawiałeś już ze swoją narzeczoną o tej sprawie?”. Wówczas okazuje się, że ani decyzja o poprawie nie zapadła, ani rozmowa się nie odbyła. Oczywiście, każdy może sam podjąć decyzję o nawróceniu, ale w przypadku grzechu, który tak bardzo dotyczy dwojga osób, decyzja ta jest tym bardziej wiarygodna, im bardziej obopólna albo przynajmniej wyraźnie zakomunikowana drugiej stronie. Spowiednik, słysząc końcową formułę, może domniemywać, że penitent wie, co mówi, i zamierza się poprawić, a po krótkim pytaniu okazuje się, że wcale tak nie jest. Jeśli spowiednik nie zada takiego pytania, powstaje problem zarówno ważności, jak i godziwości spowiedzi. Spowiedzi, która przebiegła bez postanowienia poprawy i która wyraźnie grzeszy przeciw szczerości. Oczywiście, istnieją grzechy, co do których spowiednik nie może oczekiwać natychmiastowej poprawy. Są to wszystkie grzechy związane z nałogami – wówczas to nasza wola jest chora i niepełnosprawna, i nie można od niej wymagać siły właściwej woli zdrowej i silnej. Jeśli ktoś spowiada się z nałogowego palenia papierosów, wówczas spowiednik nie może wymagać od penitenta, aby zaraz po spowiedzi rzucił palenie, ale może wymagać, aby coś w tej sprawie zrobił – ograniczył palenie, zainteresował się sposobami ułatwiającymi rzucenie palenia etc. etc. Ale między paleniem a współżyciem przed ślubem istnieje jeszcze ta różnica, że ten drugi grzech jest grzechem ciężkim i niszczy naszą zdolność do współpracy z łaską Bożą. Zacząć od nawrócenia Można by jeszcze długo wymieniać sposoby spowiadania się, których używamy, aby w istocie ominąć szczerą spowiedź. Nie o to jednak idzie, aby tworzyć katalog. Ważniejsze jest, aby zrozumieć, że potrafimy często ukrywać nasze grzechy nie przez bezpośrednie zatajenie, ale przez sposób spowiadania się – albo przez niedopowiedzenia, albo przez niepoważne traktowanie słów zawartych w formule spowiedzi. Problemem takich spowiedzi jest to, że bardziej poszerzają, niż wychowują nasze sumienie. Niekiedy zaś bywają albo na granicy ważności i godziwości, albo daleko za tą granicą. Generalna rada jest prosta. Spowiadać się szczerze to znaczy spowiadać się prosto, jednoznacznie, przede wszystkim z grzechów – i to własnych, mając za sobą solidne przygotowanie zarówno pod względem rachunku sumienia, jak i pod względem wysiłku włożonego w zrozumienie moralnej nauki Kościoła – oraz spowiadać się ze świadomością, że ten sakrament nie tylko daje możliwość i siłę do nawrócenia, ale również nawrócenia wymaga. Tekst jest fragmentem książki „Zbiór pism ulotnych” autorstwa o. Janusza Pydy, którą niebawem wyda Fundacja „Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii”. 11 lutego 2015, 12:12 Urodzony w 1980 roku, absolwent filozofii UJ i teologii PAT. Duszpasterz krakowskiej "Beczki". Częstotliwość przystępowania do spowiedzi wyznaczają nam na ogół dwie rzeczywistości: nakaz związany z przykazaniem kościelnym i obietnica, którą przekazała światu św. Małgorzata Maria Alacoque. Czy któraś z nich jest gwarancją dobrej spowiedzi? Drugie przykazanie kościelne nakazuje nam przystępować do sakramentu pokuty i pojednania przynajmniej raz w roku. Nie ma w nim nic o konkretnym miesiącu czy okresie liturgicznym (choć przyjęło się spowiadać w czasie wielkanocnym). I jak praktykującym katolikom wydaje się oczywiste, że ten raz do roku jest pewnym minimum, tak chyba każdy z nas ma przekonanie, że przykazanie (nakaz) samo w sobie jest słabą motywacją do działania. Z kolei św. Małgorzata Maria Alacoque rozpowszechniała obietnicę daną przez Jezusa tym, którzy przez dziewięć pierwszych piątków będą przystępować do Komunii świętej. Warto tu zauważyć, że w jej przekazie nie ma nic na temat przystąpienia do spowiedzi właśnie w pierwszy piątek, lecz by w ten dzień być w stanie łaski uświęcającej niezbędnej do pełnego przeżycia Eucharystii. Jednak przyjęło się w Kościele myślenie, że to jest najlepszy dzień na spowiedź, której towarzyszy obietnica otrzymania miłosierdzia Bożego w chwili śmierci. Zatem w tym przypadku spowiedź pierwszopiątkowa może być traktowana (zupełnie nieświadomie) jako waluta służąca do wykupienia sobie gwarancji na miejsce w Niebie. Dobra spowiedź nigdy nie będzie wynikiem ani przestrzegania prawa ani kurczowego trzymania się obietnic. Niektóre małżeństwa prowadzą raz na jakiś czas tzw. dialog małżeński. Spotykają się we dwoje, wymieniają się spostrzeżeniami, przepraszają za to co było złe, patrzą gdzie popełnili błędy w wychowaniu dzieci, a gdzie zaniedbali swoją relację małżeńską. Gdyby teraz włożyli to w pewien schemat: dialog w każdy pierwszy piątek miesiąca lub dialog raz na dwa miesiące, to czasem musieliby czekać 2-3 tygodnie, by szczerze ze sobą porozmawiać i wrócić na właściwy tor. Na pytanie jak często się spowiadać nie ma prostej odpowiedzi. Podobnie jak na banalne pytania: jak często myć samochód, jak często wyrzucać śmieci, jak często chodzić do lekarza. Na każde z tych pytań można odpowiedzieć najprościej jak się da: tak często jak zajdzie taka potrzeba. Jak wyczuć, który moment jest odpowiednim na spowiedź? W tym zawsze pomaga regularny rachunek sumienia, czyli systematyczny wgląd w ostatnie godziny, dni mojego życia. Codzienny lub chociaż cotygodniowy rachunek sumienia może wydaje się być czymś trudnym, ale jest nieustanną kontrolą i trzymaniem ręki na pulsie. Jak regularne przeglądy samochodu pomogą nam szybko zgłosić awarię, tak regularne spoglądanie we własne sumienie nie pozwoli nam na to, by przez dłuższy czas rozmijać się z Bogiem i żyć w niewiedzy o konieczności pojednania się z Nim. Nie można więc jednoznacznie powiedzieć: spowiadaj się co tydzień, co dwa, co miesiąc, co pół roku. Trzeba by powiedzieć: po pierwsze spowiadaj się wtedy, gdy tracisz możliwość przystępowania do Komunii świętej, po drugie wtedy, gdy widzisz, że brak tobie miłosierdzia dla innych, po trzecie, gdy widzisz, że zdanie Boga coraz mniej znaczy przy dokonywaniu twoich codziennych wyborów. Ks. Piotr Sobczyński Zobacz publikacje dotyczące sakramentu spowiedzi: YOUCAT. Spowiedź Spowiedź sakramentalna Praktyczny przewodnik dla penitentów i spowiedników Spowiedź. To naprawdę pomaga! Spowiedź. Sakrament odpuszczenia grzechów

jak się spowiadać z grzechu nieczystości