Na talerzu ROZPORZĄDZENIE KOMISJI (UE) 2021/382z dnia 3 marca 2021 r.zmieniające załączniki do rozporządzenia (WE) nr 852/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie higieny środków spożywczych w odniesieniu do zarządzania alergenami pokarmowymi, redystrybucji żywności i kultury bezpieczeństwa żywnośc "ROZDZIAŁ XIa 1.
Zboże Na Talerzu Zdrowia. Medical Company. European Foundation for the Support of Innovation&Entrepreneurship Krzemowa. Community Organization. Auto italiane. Cars.
Raport „Polska na Talerzu 2019” przygotowano na podstawie badania opinii publicznej przeprowadzonego w kwietniu 2019 roku przez IQS na zlecenie sieci hurtowni MAKRO Polska, metodą CAWI (bezpośredni wywiad prowadzony drogą internetową wspomagany komputerowo) na reprezentatywnej pod względem wieku, płci i miejsca zamieszkania próbie
Beta-karoten odżywia nabłonek górnych dróg oddechowych, który bywa często podrażniony podczas sezonowych infekcji. Poza tym karotenoidy pozytywnie wpływają na odporność, dlatego dieta bogata w te związki może zmniejszyć ilość zachorowań w sezonie jesienno-zimowym. Kolejny symbol jesieni to grzyby.
Media o nas! Anna Jelonek, dietetyk, opowie nam o tym, co każdy powinien wiedzieć o produktach zbożowych na łamach ''Wirtualnej Polski'' Przeczytaj koniecznie!
10 osób z bólem stawów odstawiło zboże na tydzień - co się stało później i jakie znaczenie ma to dla naszego zdrowia i długowieczności? Opowiada Doktor Pokrywka z Akademii Długowieczności.
. Osłabiona odporność, zmęczenie, osłabiona pamięć, brak koncentracji to wszystko za sprawą zatrucia organizmu toksynami. Nagromadzone w dużych ilościach prowadzą do nowotworów, uszkodzeń płodu i śmierci. Jest wiele źródeł toksycznych substancji, ale pestycydy i Herbicydy (łac. herba - trawa, caedo - zabijać) to nr. 1 na czarnej liście. Toksyczna dla zdrowia Polaków polityka rolna UE, trujące herbicydy i smugi chemiczne oraz brak świadomości rolników prowadzi do zatrważającej ilości chorób dzieci, dorosłych i zwierząt. W polskim rolnictwie zachodzą niebezpieczne dla zdrowia i życia mieszkańców Polski procesy, wymuszane wspólnymi regulacjami Unii Europejskiej i „polskiego” rządu oraz brakiem świadomości rolników odnośnie do stosowania trujących herbicydów w ochronie roślin, w tym zwłaszcza randapu, który powinien być już dawno wycofany z obrotu. „Polskie” władze wiedzą o tych procesach i ludobójczych truciznach, jak np. Randap, a mimo to akceptują je, jak również sprowadzanie zatrutej żywności z Zachodu. Publikujemy ważny tekst osoby znanej redakcji o sytuacji w polskim rolnictwie i braku świadomości, a wręcz niefrasobliwości części polskich rolników zauroczonych „nowoczesnością”, dochodowością za wszelką cenę i zmuszanych restrykcjami polityki rolnej kolejnych „polskich” rządów. Mamy potwierdzenie wielu zawartych treści z innych źródeł, także odnośnie do toksyczności rozsiewanych przez samoloty smug chemicznych (chemtrails), co dowodzi świadomej depopulacji na obszarze Polski. Redakcja KIP Świadomość ekologiczna polskich rolników To wcale nie jest już od dawna ekologicznie. Średnia wielkość gospodarstwa u nas była jeszcze dwadzieścia lat temu – ok. 10ha. Dziś to już ponad 50 ha. Jak to było możliwe, że aż tyle gospodarstw padło? one nie padły, lecz ich starzy właściciele przekazali ziemię następcom, a ci to spieniężyli i wyjechali do miasta, albo już wcześniej w mieście mieszkali i nie byli zainteresowani uprawą rolnicy, z naszej wsi, kupują ziemię, ile się da, żeby nie przeszła w niemieckie ręce – tak słyszałam, ale ja nie uprawiając ziemi, nie mam z nimi kontaktu jak inni rolnicy. Mnie wiele spraw nie dotyczy i oni właściwie rozmawiają głównie między sobą. Ja to przecież rozumiem i nic mi do tego. Ja nie jestem „swoja’, ponieważ na tej wsi mieszkamy nieco ponad dwadzieścia lat, a oni są »od początku« i tu urodzeni. Napływowych było parę osób, ale już dawno ich nie ma, bo się nie utrzymali na naszej wsi. Z różnych powodów. Zdrowa żywność. Czy jeszcze można kupić? Wracając do tematu „zdrowej żywności”, to takiej u nas na wsi nie ma! Już przed wielu laty rolnicy stosowali randap do opryskiwania zbóż, by je zebrać szybciej. Takie potraktowane tą trucizną zboże zasychało „na pniu” i choć wyglądało na dojrzałe, to takie nie było, lecz było tylko suche. Jednego razu kupiliśmy pszenicę na chleb u takiego jednego rolnika, ale inny nas ostrzegł, żebyśmy z tego nie robili chleba, bo zatrute; ten sprzedający nam zboże rolnik na tydzień przed „zbiorem” opryskał randapem pole i mógł „dzięki temu” wyjechać kombajnem kosić, bo akurat wtedy prognozowali tydzień ładnej pogody i chłop to chciał wykorzystać, by sobie potem nie zawracać Państwo nie mają pojęcia, ilu psychopatów zasiedla polską wieś!!!Nasza znajoma chłopka, urodzona w latach pięćdziesiątych, na naszej wsi, jeszcze dziesięć lat temu pryskała randapem ziemię, na której potem robiła ogród warzywny. Zachwalała, że ziemia potem jest „pulchna”, a wszystko na niej dobrze rośnie i nie ma chwastów. Potem wszystkiego się wypierała, wmawiając mi, że ja źle zrozumiałam. Ja ją ostrzegałam przed randapem, ale ona nie chciała wierzyć. Jej – stary co prawda – ojciec nagle umarł na raka, to ona zrozumiała być może, co to jest za trucizna. Inny z kolei rolnik pryska randapem ziemniaki, by szybciej zaschły łodygi i wtedy on może wjechać koparką. Takie ziemniaki zachwala on na targowisku jako ekologiczne!!! Paru znajomych o tym jego zbrodniczym działaniu poinformowałam, ale przecież nie mogę wystąpić formalnie, bo by mnie oskarżył o zniesławienie i jeszcze musiałabym mu płacić odszkodowanie. Monsanto w takich przypadkach trzyma swoją ochronną rękę nad zbrodniarzami i dobija nią „niepokornych”.W tym roku nie będzie wcale owoców. Żadnych! a więc ani jabłek, ani gruszek, ani wiśni, ani czereśni – nawet tych dzikich, które do tej pory opierały się skutecznie chemitrajlsom (przecież oni mogą też i takie randapopodobne z samolotów też rozpylać) – żadnych śliwek, a porzeczki mają zjedzone liście do gołego i tylko wiszą smutne, zielone gronka, które pewnie niedługo też lat temu były wszystkie owoce, choć w różnym stopniu obfite. Nie było ani jednego bezpłodnego drzewa ubiegłym roku jabłka mieliśmy tylko na dzikiej jabłoni, która jakoś się „sama zasiała”. Jabłka okazały się bardzo smaczne, czego się po nich nie spodziewaliśmy, bo do tamtej pory zrywaliśmy tylko te „szlachetne” dziczki, pozostawiając swojemu losowi. W tym roku ta jabłoń kwitła wspaniale. Dziś nie ma na niej ani jednego zawiązka jabłek. Moja znajoma, która prowadzi zapisy dla stacji meteo – czy jakoś tak – ok. dwóch miesiące temu zadzwoniła do mnie przerażona, bo w pojemniczku mierniczym zamiast wody była ciemnobrązowa ciecz i to cuchnąca (nie utopił się tam żaden chrząszcz ani żaba). Taki deszcz spadał nam na głowy. Więc zanim będziemy mogli rozmawiać o jakimkolwiek rolnictwie, to konieczne jest pozabijanie tych demonów, które nas trują z powietrza. Ekologia po Polsku Ja niemal codziennie oglądam niemiecką telewizję. Głównie stacje regionalne. Sześć lat temu było widać u nich chemitrajlsy, ostatnio – jeżeli gdzieś widoczne jest niebo – takich smug już nie dni temu niebo było u nas w gęstą kratkę jak nigdy może Ziemie Zachodnie chcą Niemcy zdepopulować tym opryskami z nieba i dobić „ochroną roślin” na ziemi. Ktoś przecież wie, co to jest i jakie ma to działanie. Ktoś to produkuje i ktoś to, nas słyszałam, że chłop musi w raportach pisać, ile i czego kupił w ramach „ochrony roślin” i oni – co najgorsze! – to sprawdzają, nawet licząc puste pojemniki i sprawdzając ślady traktora na boją się sprzeciwić, bo na przykładzie takiego jednego u nas – już zszedł z tego ziemskiego padołu – mogli zobaczyć, jak unia działa: kazali temu biedakowi zwrócić ileś tam tysięcy i to natychmiast, grożąc mu sądami i wstrzymali mu „dopłaty”. Chłop przepisał ziemię na obcych. Ci rozumieją, że unia daje i unia wymaga i się do tego ściśle stosują. Widać dopłaty biorą niemałe, bo traktor mają nowy i jakieś tego, co ja widzę, nie ma już żadnych „polskich chłopów”. Nie ma miłości do ziemi, nie ma odpowiedzialności za ziemię i nie ma odpowiedzialności za ludzi. Mleko wypasione. Jeden rolnik u nas „przestawił” się na krowy mleczne. Kupił kilka krów, zbiornik na mleko ze stali nierdzewnej – chyba na 500 litrów, o ile dobrze pamiętam. I dokupił jeszcze parę krów. No to miał więcej mleka. Ale nie wolno mu było dokupić drugiego zbiornika 500l, lecz musiał kupić taki o pojemności litrów! Samochód cysterna przyjeżdża do niego może dwa razy w tygodniu, mijałam się z nim na naszej wiejskiej drodze tylko kilka razy, więc nie wiem dokładnie, ale nie jest to Polsce Ludowej w skupie mleka badano NIE ZAWARTOŚĆ BAKTERII, lecz zawartość tłuszczu w mleku i to decydowało o cenie. Teraz badają zawartość bakterii i tym samym w interesie rolnika jest, by żadnych, ale to żadnych bakterii w mleku nie było. Umożliwiają to płyny do dezynfekcji dojarek i przewodów do nich. By były one z chemii wypłukane, potrzeba byłoby dużo wody. Lecz rolnicy się nie przejmują zdrowiem ludzi i płuczą dojarki o tyle o ile. Reszta chemii zabija bakterie w mleku i to mleko staje się niestrawne. Normalnie w mleku od zdrowej krowy są bakterie pożyteczne, korzystne dla systemu trawiennego człowieka. No więc jakim cudem może być ekologiczna hodowla krów, jeżeli mleko od nich zdajane mechanicznie jest sterylne? Ekologia w Polsce i Niemczech U nas na wsi nie ma już ogrodów warzywnych i sadów jak dawniej. Są jakieś drzewka, nowe, karłowate, a te stare, o dużych koronach, są wycięte. Ptaki w takich kalekich drzewkach nie gniazdują, więc drzewa są jabłoń ma średnicę korony i tyleż wysokości. Jeszcze dziesięć lat temu było z niej i pół tony jabłek a może i więcej, bo nie ważyliśmy pod tym katem. Teraz ona usycha. Mam nadzieję, że ze starości, a nie z u nas w tym roku mnóstwo, ale to pewnie dlatego, że od wielu lat nie wykonujemy żadnych „prac pielęgnacyjnych”, nie kosimy łączki i nie trujemy drzew. Możliwe, że jest u nas „brzydko”, ale za to jest na naszej ziemi trochę ciekawe, w programie u Niemców widziałam reportaż – chyba – z fabryki audi i tam nie ma wokół biurowców wykoszonych do gołego trawników, lecz dzikie łączki z dzikimi trawkami i kwiatkami! I jakiś menadżer opowiadał, że jest to ich wkład w ochronę u nas Polacy na wyścigi golą każdą trawkę i grabią liście spod drzew powodując tym ich zamieranie z braku azotu ze zgniłych i opadłych wiem, jak jest gdzie indziej, bo widzę tyle, co przejazdem. To niezwykle przykre, że Polacy bezmyślnie naśladują niemiecki styl życia i ich „ogrody”. Tam jest martwota. Tam nie ma ptaków i owadów, na tych „wypielęgnowanych trawnikach”. Ale myliłby się ten, co by sądził, że oni tak mają wszędzie! W Niemczech są regiony tak bogate we florę i faunę, że oko bieleje i nasza Biebrza to bidulka przy tym. Czyli nowoczesność jest dla gawiedzi, by napędzała niemiecką gospodarkę. Durnie kupują kosiarki, dmuchawy do liści i spalinowe kosy, by męczyć Matkę Naturę. A co bogatsi Niemcy żyją z dala od tych cymesów, w zupełnej „dziczy”.Akcja ratowania polskiego rolnictwa jest z pewnością bardzo ważna i potrzebna, bo przecież nie wszystko jest już zmarnowane. Artykuł pochodzi ze strony:
O nas Blog kulinarny został stworzony w odpowiedzi na oczekiwania wielu osób pragnących żyć i odżywiać się zdrowo. Jego celem, jest zachęcenie innych do samodzielnego przygotowywania smacznych i przede wszystkim zdrowych posiłków oraz pokazanie, że dieta wegetariańska nie jest wcale trudna i skomplikowana.
Kampanię, która raz na zawsze ma obalić mylne przekonania na temat zbóż wspierają aktorka Monika Mrozowska i dziennikarka Agata Młynarska. Monika Mrozowska podkreśla, że zboża są dla niej niewyczerpanym źródłem kulinarnych inspiracji, zaś dla Agaty Młynarskiej zboża okazały się sekretem zdrowia i eliksirem młodości. Przetwory zbożowe należą do jednej z najważniejszych grup produktów, dostarczających węglowodanów złożonych, które powinny być dla organizmu głównym źródłem energii. Przyjmuje się, że węglowodany powinny pokrywać od 45 proc. do 75 proc. dziennego zapotrzebowania na energię. Podstawowymi produktami zbożowymi są makarony, płatki zbożowe, kasze, pieczywo i mąki - artykuły dostępne w każdym sklepie. Można z nich przyrządzić łatwo i szybko wspaniałe, odżywcze danie, dzięki któremu zyskamy dużo potrzebnej nam energii. "Zauważyłam, że często nie zwracamy uwagi na wartości odżywcze spożywanych produktów. Byle było szybciej i wygodniej. I tu tkwi paradoks - bo uważam, że szybciej i wygodniej, dbając zarazem o naszą dietę, jest jeść produkty zbożowe. Nie doceniamy ich, a są pod ręką, wszędzie, w każdym sklepie, i to w dużym wyborze" - podkreśla Monika Mrozowska. Aktorka podkreśla, że można z nich przyrządzić łatwo i szybko wspaniałe, odżywcze danie, dzięki któremu zyskamy dużo potrzebnej nam energii. "Siedem lat temu, tuż po ukończeniu 40 lat, spotkałam na swojej drodze wielu mądrych dietetyków, dzięki nim zmieniałam swoje myślenie na temat jedzenia. Katowałam się wieloma dietami, raz jadłam same białka, raz tylko warzywa i owoce. Specjaliści przekonali mnie, że bezwzględnie muszę włączyć do swojej diety węglowodany. Wtedy dostrzegłam, jakie możliwości dają nam zboża" - przyznała Agata Młynarska. Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności wyjaśnia, że zdrowy talerz, to przewodnik po tym, jakie produkty i w jakich proporcjach powinny się znaleźć każdego dnia na naszym stole. "Za sprawą tej kampanii chcemy przypomnieć, jakie jest miejsce produktów zbożowych w naszej codziennej diecie. Przy udziale wielu uznanych specjalistów przygotowaliśmy wspólnie talerz zdrowia, który pokazuje, w jakich proporcjach poszczególne produkty powinny się na nim znaleźć. My skoncentrowaliśmy się na tej największej grupie, czyli produktach zbożowych. Celem kampanii jest również edukacja żywieniowa konsumentów. Mamy również nadzieję, że uda nam się odwrócić pewne niekorzystne opinie na temat zbóż" - wyjaśnił Andrzej Gantner. Do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka potrzebne jest stałe stężenie glukozy we krwi, która jest wyłącznym źródłem energii dla układu nerwowego. Mówiąc w uproszczeniu, spożywając regularne posiłki, dbamy o mózg, który dzięki glukozie może sprawnie działać. Węglowodany złożone, zawarte w produktach zbożowych, są stopniowo wchłaniane przez organizm, co ułatwia mu utrzymanie zalecanego poziomu glukozy i gwarantuje równomierny dopływ energii. (PAP Life)
Weekend za miastem 30 Wrzesień 2012 Wycieczka na „Farmę iluzji” była spontaniczną decyzją. Chciałam zabrać dziewczynki w jakieś fajne miejsce, a przy okazji nie spędzić w samochodzie połowy dnia. Gdy po sprawdzeniu na mapie okazało się, że na miejsce mogę dojechać jedną z moich ulubionych tras w Polsce, czyli 801, która prowadzi między innymi do Puław, już nikt więcej nie musiał mnie do tego wyjazdu przekonywać. Na miejscu super wrażenie robił krzywy dom, w którym... zaczęło nam się kręcić w głowach, ale cała reszta była, przynajmniej dla mnie, lekkim rozczarowaniem. Dzięki wyjątkowo ładnej pogodzie ten dzień i tak dla dzieciaków chyba był udany. Na koniec pojechałyśmy nad Wisłę, wyciągnęłyśmy z bagażnika wiklinowy koszyk, koce i...patrząc na zachodzące słońce zrobiłyśmy sobie prawdziwy piknik :) Zboże na talerzu zdrowia 27 Wrzesień 2012 Ruszyła kampania społeczna "Zboże na talerzu zdrowia". Podczas pierwszej konferencji, która odbyła się w Warszawie w Villi Foksal, Agata Młynarska razem z zaproszonymi ekspertami opowiadała o korzyściach zdrowotnych wynikających z wprowadzenia do swojej diety dużej ilości zróżnicowanych produktów zbożowych. Ja zajęłam się częścią praktyczną i dla wszystkich gości konferencji razem z szefem kuchni restauracji, przygotowałam makaron z sosem pomidorowym oraz sycącą sałatkę z kaszą informacji o kampanii na Skin Philosophy 25 Wrzesień 2012 Na warsztaty do Ewy Sroki, założycielki Skin Philosophy, trafiłam przez zupełny przypadek i prawdę mówiąc byłam pewna, że na takim spotkaniu potwornie się wynudzę. Po trzech godzinach warsztatów wyszłam z włąsnoręcznie zrobionym kremem, tonikiem do twarzy i przekonaniem, że spotkałam wyjątkową osobę, która w bardzo dowcipny sposób jest w stanie przekonać do siebie i do tego co robi nawet największych sceptyków. Małe zoo 20 Wrzesień 2012 Na zdjęciach dzieci zawsze wyglądają uroczo. W realu różnie to z nimi bywa...:) Dinner in the sky 16 Wrzesień 2012 A gdyby tak zaszaleć i dziś wieczorem zjeść kolację... w powietrzu, 50 m nad ziemią? Na początek prosta przystawka, potem pyszna zupa-krem z marchewki i buraków, risotto z grzybami , a na koniec deser. Do tego kieliszek białego wina, piękna panorama Warszawy i... dosłownie jesteś w niebie:) Szczęściara ;) 14 Wrzesień 2012 Kiedy ostatnio znalazłam 4-listną kończynkę? Nie pamiętam... Ale ta, mimo że jest odrobinę nadgryziona przez jakiegoś małego szkodnika, który najprawdopodobniej również szukał szczęścia, leży bezpiecznie schowana w moim czerwonym notesie... Jadźka!!! 13 Wrzesień 2012 Jagoda vel Jadzia ma dokładnie 2 lata i 4 ułożyć puzzle składające się z 4 elementów, pięknie uśmiecha się pozując do zdjęć w koszulce z rysunkiem swojej starszej siostry Karoliny, a na hasło " Kotku, mamusia chce Ci obciąć włosy" reaguje entuzjastycznym " Taaaak , na pazia!!!!". I żyli długo i szczęśliwie... 03 Wrzesień 2012 Na każdym ślubie się wzruszam i bardzo mocno trzymam kciuki ze te dwie osoby, które przyrzekają sobie miłość do końca życia...
Przetwory zbożowe należą do jednej z najważniejszych grup produktów, dostarczających węglowodanów złożonych, które powinny być dla organizmu głównym źródłem energii. Przyjmuje się, że węglowodany powinny pokrywać od 45 proc. do 75 proc. dziennego zapotrzebowania na energię. Podstawowymi produktami zbożowymi są makarony, płatki zbożowe, kasze, pieczywo i mąki - artykuły dostępne w każdym sklepie. Można z nich przyrządzić łatwo i szybko wspaniałe, odżywcze danie, dzięki któremu zyskamy dużo potrzebnej nam energii. - Zauważyłam, że często nie zwracamy uwagi na wartości odżywcze spożywanych produktów. Byle było szybciej i wygodniej. I tu tkwi paradoks - bo uważam, że szybciej i wygodniej, dbając zarazem o naszą dietę, jest jeść produkty zbożowe. Nie doceniamy ich, a są pod ręką, wszędzie, w każdym sklepie, i to w dużym wyborze - podkreśla Monika Mrozowska, która razem z Agatą Młynarską wspiera kampanię. Aktorka podkreśla, że można z nich przyrządzić łatwo i szybko wspaniałe, odżywcze danie, dzięki któremu zyskamy dużo potrzebnej nam energii. - Siedem lat temu, tuż po ukończeniu 40 lat, spotkałam na swojej drodze wielu mądrych dietetyków, dzięki nim zmieniałam swoje myślenie na temat jedzenia. Katowałam się wieloma dietami, raz jadłam same białka, raz tylko warzywa i owoce. Specjaliści przekonali mnie, że bezwzględnie muszę włączyć do swojej diety węglowodany. Wtedy dostrzegłam, jakie możliwości dają nam zboża - przyznała Agata Młynarska Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności wyjaśnia, że zdrowy talerz, to przewodnik po tym, jakie produkty i w jakich proporcjach powinny się znaleźć każdego dnia na naszym stole. - Za sprawą tej kampanii chcemy przypomnieć, jakie jest miejsce produktów zbożowych w naszej codziennej diecie. Przy udziale wielu uznanych specjalistów przygotowaliśmy wspólnie talerz zdrowia, który pokazuje, w jakich proporcjach poszczególne produkty powinny się na nim znaleźć. My skoncentrowaliśmy się na tej największej grupie, czyli produktach zbożowych. Celem kampanii jest również edukacja żywieniowa konsumentów. Mamy również nadzieję, że uda nam się odwrócić pewne niekorzystne opinie na temat zbóż - wyjaśnił Andrzej Gantner. Do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka potrzebne jest stałe stężenie glukozy we krwi, która jest wyłącznym źródłem energii dla układu nerwowego. Mówiąc w uproszczeniu, spożywając regularne posiłki, dbamy o mózg, który dzięki glukozie może sprawnie działać. Węglowodany złożone, zawarte w produktach zbożowych, są stopniowo wchłaniane przez organizm, co ułatwia mu utrzymanie zalecanego poziomu glukozy i gwarantuje równomierny dopływ energii.
zboże na talerzu zdrowia