Niemcy zmieniają zasady nadania obywatelstwa. Oto kto będzie mógł je zdobyć już po trzech latach pobytu. Życie w Niemczech: Obywatelstwo niemieckie po 3 latach legalnego pobytu. Niemiecki rząd przygotowuje reformę legislacyjną, która ma uprościć procedurę uzyskiwania niemieckiego obywatelstwa – poinformował w piątek rzecznik MSW.
Tym bardziej, że już 1 maja 2011 roku Niemcy całkowicie otworzą swój rynek pracy dla Polaków, co oznacza, że pozwolenia na pracę nie będą już wymagane. W maju 2011 roku zakończy się okres blokady niemieckiego rynku pracy. Mimo wejścia Rzeczypospolitej do UE w 2004, Polacy do tej pory nie mieli możliwość rywalizowania o
Niemieckie spółdzielnie kuszą Polaków. Taniej wynająć mieszkanie tam niż u nas. 26. Rosnące ceny nieruchomości w Polsce nie umknęły uwadze niemieckim spółdzielniom mieszkaniowym. Te
Lekarz naczelny zarobi w Niemczech najwięcej! Zgodnie z przeprowadzonymi badaniami na najwyższe wynagrodzenia mogą w Niemczech liczyć lekarze naczelni. Ci zarabiają rocznie średnio 212 808 euro brutto. Na drugim miejscu najlepiej opłacanych zawodów w Niemczech znalazł się z średnio 129 679 euro brutto rocznie zawód ordynatora.
deleguje ją do pracy w Niemczech. Pani Eliza jest ubezpieczona w Polsce, czyli w kraju, w którym jest zatrudniona. Gdy zostanie oddelegowana do pracy w Niemczech, przez 24 miesiące nadal będzie ubezpieczona w Polsce. Pracodawca jednak musi zwrócić się do polskiej instytucji ubezpieczeniowej, czyli do ZUS, o wystawienie zaświadczenia A1.
Od stycznia 2022 limit wieku emerytalnego w Niemczech wynosi 65 lat i 11 miesięcy. Wzrost ten dotknie głównie ubezpieczonych urodzonych w 1957 roku, którzy w tym roku ukończą 65 rok życia. Dla osób urodzonych po 1975 r. wiek emerytalny wzrośnie jeszcze bardziej: Do 2031 r. granica wieku emerytalnego w Niemczech zostanie bowiem
. Imponująca rezydencja w Berlinie. Tu mieszka prezes Przyłębska z mężem Data utworzenia: 14 września 2019, 12:55. Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska oraz jej mąż Andrzej Przyłębski - ambasador Polski w Niemczech na co dzień mieszkają w Berlinie. Małżonkowie przy okazji jednego z wywiadów, zaprosili do swojej rezydencji jedną z niemieckich telewizji z kamerą. Tylko spójrzcie na te eleganckie wnętrza! Na terenie posiadłości znajduje się nawet osobny dom dla gości! Julia i Andrzej Przyłębscy Foto: You Tube Prof. Andrzej Przyłębski - ambasador Polski w Niemczech od 2016 roku, filozof i dyplomata, udzielił wywiadu jednej z niemieckich telewizji. Przy okazji przed kamerami wraz z żoną Julią Przyłębską pokazał część pięknej, okazałej rezydencji w Berlinie, którą zamieszkuje. Na filmiku zamieszczonym w serwisie YouTube, ambasador Polski w Niemczech opowiedział dziennikarce o Polsce i dyplomacji, a przy okazji oprowadził ją po swoich włościach.– Jadalnia, moja mała biblioteka, dalej dwa domy: mniejszy jest dla gości – pokazuje na nagraniu Andrzej Przyłębski. Wrażenie robi elegancki wystrój domu oraz jego duża powierzchnia. W filmiku wystąpiła też Julia Przyłębska. Prezes Trybunału Konstytucyjnego po angielsku opowiedziała dziennikarce o polskiej kuchni. Jak stwierdziła Julia Przyłębska, polskie jedzenie i suto zastawiony stół są ważnym elementem polskiej tradycji, a wiele ważnych rozmów - w tym politycznych - toczy się właśnie przy stole. – Polska kuchnia była częścią naszej tradycji i specjalnością w trudnych czasach. Dla Polaków bardzo ważnej jest siedzenie przy stole, jedzenie i rozmawianie o najważniejszych sprawach – wyjaśnia na nagraniu prezes Trybunału Konstytucyjnego. Jak dodała, bardzo lubi gotować, jednak nie ma teraz na to czasu. Andrzej Przyłębski wtrącił, że w przeszłości, kiedy mieszkali w Heidelbergu, żona często gotowała dla gości. – Mieliśmy bardzo wielu gości i żona im gotowała, a oni byli bardzo zadowoleni z tego, co dostawali – chwalił żonę Andrzej Przyłębski. Część nagrania udostępnił na swoim Twitterze dziennikarz Gazety Wyborczej Bartosz Wieliński. Całość rozmowy dostępna jest tutaj (w pierwszych minutach nagrania Andrzej Przyłebski pokazuje rezydencję): Jak podali w sierpniu dziennikarze Wirtualnej Polski, za wynajem mieszkania w Polsce dla Julii Przyłębskiej, Trybunał Konstytucyjny płaci niemal 5 tys. złotych miesięcznie. Centrum dowodzenia PiS w prywatnym mieszkaniu. „To ważny ośrodek władzy" Trybunał Konstytucyjny płaci krocie za mieszkanie Przyłębskiej /4 Willa Julii i Andrzeja Przyłębskich You Tube Dom urządzony jest w bardzo eleganckim stylu /4 Julia i Andrzej Przyłębscy You Tube Julia i Andrzej Przyłębscy /4 Andrzej Przyłębski You Tube Ambasador udzielił wywiadu jednej z niemieckich telewizji /4 Andrzej Przyłębski You Tube Andrzej Przyłębski Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
wNglhenodd" clip-rwenodd" clip-rw12C139:sH=" 1backupOn5>wrw1y NSNR49,1503evenodd" d=.6084 23cUebslots:[3,36,37,29,150]},{id:"gal1",dist:650,slots:[33]},{id:"native",dist:650,slots:[80,,,,,,,,,,,,,,,59]}]},gallery:{auctions:[{id:"6kI1HmwSNR4mEjUeS3,c,f)}(oni 46k"vv4rbb-0 ivBIVi">)al1",dist:650,slots:[ 59v]m=" 147 rc46I69 fill="#113678">g rlile=uslo> rlile=uslo> d="M7653 528411cwNgkkrE4404 rlile=uslo> 23aetchfdupOuule=uslo> fill="#113678">g rlile=uslo> a1 572a=uslo>mP0717 98 98 fill="#113678">ll-rule=692erv8 23u82 9y.=692erv8 23u82 9y.=692P0735450185,73727, 6 22ae59 23u82 9y.=692P0735450185,73727, 572a=uslo>mP0717 98 98 2t/ll=Åeo:ihv653 ==u82 980LZ72a 6071uH"slo>g rlist:0,asap:!0,slots:[33sl 6071rule=" 98 g rq3 ==u82 980LZ72a rx=" fiH78s2U2O= /div: 10){oemjmu82iv c4 rlile=uslo> a1 572a=uslo>mP0uk:n}; 77uNl,.{ c4 rltVSNRQ" c4 53zQ fiH78s2U2O= rlile=uslhslo>g rlile=uaeeupOT8">p2ae59 rx=" rJ0)P14 15OV16 r=:n}; ivBIVi">)al1",dist:650,slots:[ mikY85q%"ev mikY85q%"ev ,961 V16 18" . " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d4361888 " d436188Iyz c4 rltVSNRQ" d%s955ufz,36188807 2entUeJhI1Hm600],[ Ei3veIVi">)al1",dist:6i)84 955ufz,ule="ev e,onView,0O=ux4 ,96.=694evZevR9) ,96.="art1Z59) ,96mjmu82iv c4 " d43618ji61 "
Nadwyżka trafi na fundusz ukraińskiej armii Dwa scenariusze po zakończeniu zbiórki Bayraktary na wojnie W niedzielę wieczorem na stronie internetowej zbiórki widnieje informacja o zgromadzeniu dotychczas blisko 22 mln 865 tys. zł, które przekazało łącznie ponad 207 tys. wspierających. Internetową zbiórkę pieniędzy na zakup drona dla ukraińskiej armii rozpoczął dziennikarz, redaktor "Krytyki Politycznej", Sławomir Sierakowski. Nadwyżka trafi na fundusz ukraińskiej armii Jak poinformował PAP w niedzielę red. Sierakowski, zbiórka będzie jeszcze organizowana co najmniej przez cztery dni, tak - jak to było pierwotnie zaplanowane. Przypomniał, że już na początku akcji w opisie zbiórki zawarł, iż ewentualna nadwyżka trafi na fundusz Sił Zbrojnych Ukrainy w Narodowym Banku Ukrainy. "W ten weekend otrzymaliśmy bardzo dużo zapytań, maili i sms-ów. Są sygnały, że bardzo dużo ludzi chce jeszcze dołączyć do zbiórki. Pięciokrotnie nam padły serwery dziś, mimo naprawdę dobrych zabezpieczeń portalu na którym trwa zbiórka. Ludzie chcą mieć poczucie, że coś sami zrobili konkretnego dla obrony Ukrainy, więc chcemy dać możliwość wszystkim tym, którzy jeszcze chcą się zaangażować, aby mogli to zrobić" - powiedział PAP. Dwa scenariusze po zakończeniu zbiórki Przekazał, że po ostatecznym zakończeniu zbiórki możliwe są dwa scenariusze. "Niewykluczone, że firma Baykar zachowa się jak po zbiórkach litewskiej i ukraińskiej, czyli drona przekaże w prezencie, gdyż – jak wtedy uzasadniała – jest pod wrażeniem mobilizacji społecznej. Zebrane środki zasugeruje zaś przeznaczyć na cele społeczne w Ukrainie. I tak wtedy zrobimy" – zapewnił. "Natomiast druga ewentualność jest taka, że środki przekażemy z rachunku płatniczego portalu odpowiedniej instytucji, która ma w statucie zakup broni. To może być fundacja przy prezydencie Ukrainy United24, albo Narodowy Bank Ukrainy i Fundusz Sił Zbrojnych. Wtedy my wysyłamy dedykowane środki i podpisujemy umowę, że ta instytucja zobowiązuje się do zakupu drona" – powiedział. Red. Sierakowski ocenił, że "wszystko powinno się wyjaśnić maksymalnie w ciągu kilkunastu dni". Bayraktary na wojnie Zbiórka zainicjowana została w końcu czerwca br. "Dajmy im z kopa! Kupmy Bayraktara Ukrainie! Litwini zebrali pieniądze błyskawicznie i firma produkująca je postanowiła podarować jednego Ukrainie, a zebrane środki przeznaczyć na pomoc ludności. Później to samo stało się z trzema kolejnymi zbiórkami! Czas na nas. Bayraktary są wyjątkowo skuteczne w tej wojnie i to właśnie dzięki nim Ukraińcom udało się obronić Kijów. Ale kończą się Ukraińcom. Pamiętacie Mariupol? Weźmy udział w tej walce" - pisał wtedy Sierakowski. Jak wtedy dodawał "suma jest wyjątkowo ambitna, bo po sprawdzeniu i weryfikacji u Litwinów, którzy na takiego Bayraktara zebrali pierwsi - koszt całości to ponad 4,5 mln euro, czyli aż 22,5 mln zł". "Gdyby wyszło za mało albo za dużo, to zgodnie z opisem aukcji, wpłacimy wszystko na fundusz Sił Zbrojnych Ukrainy w Narodowym Banku Ukrainy - co by nie było, bardzo pomożemy" - informował wtedy Sierakowski. Na początku lipca br. wiceprzewodnicząca ukraińskiej Rady Najwyższej (parlamentu) Ołena Kondratiuk, odnosząc się do prowadzonej w Polsce zbiórki oceniała, że "to fantastyczne wsparcie i solidarność, która zapisze się w historii naszych stosunków". Tureckie bezzałogowce Bayraktar TB2 służą do przeprowadzania rozpoznania, naprowadzania artylerii, a także do bezpośredniego atakowania przenoszonymi bombami. Dron ma 6,5 metra długości oraz 12 metrów rozpiętości skrzydeł. Może pozostawać w powietrzu do 27 godzin, a maksymalna prędkość, jaką może rozwinąć, to ok. 220 km/h. Maszyna waży 650 kg. Wcześniej zbiórki na zakup bezzałogowców dla ukraińskiej armii przeprowadzili Litwini i Ukraińcy. (PAP) autor: Marcin Jabłoński
Coraz więcej Polaków kupuje w Niemczech domy lub mieszkania. DW radzi na co należy uważać Już blisko pół tysiąca Polaków mieszka w przygranicznym powiecie Uecker Randow i liczba ta stale rośnie. Bliska odległość od Szczecina, czystość, spokój, dostęp do polskojęzycznych przedszkoli i szkół sprawia, że wiele młodych, polskich małżeństw osiedla się tuż za granicą z Polską. Dla władz komunalnych miejscowości dotkniętych masową emigracją młodych w głąb Niemiec, to szansa na utrzymanie przedszkoli, szkół i nowe miejsca pracy. Coraz częściej Polacy inwestują tam tworząc firmy produkcyjne lub zakłady usługowe, jak np. zakład produkcyjny podzespołów dla Siemensa koło Loecknitz. Na co uważać Naprawa domu może być w Niemczech bardzo kosztowna Na rynku niemieckim trudno jest kupić nieruchomość bez pośrednictwa wyspecjalizowanego biura handlującego nieruchomościami. Oczywiście nie robią one tego za darmo. Średnie stawki biur to 3 do 6 % wartości transakcji, choć zdarzają się oferty wolne od prowizji. Cena wydaje się wygórowana, jednakże niemiecki pośrednik ma zdecydowanie więcej obowiązków i otacza klienta pełną opieką, do pomocy przy meldunku włącznie. Eksperci zalecają przestrzeganie kilka podstawowych zasad przy wyborze nieruchomości w Niemczech: Każdą nieruchomość warto dokładnie obejrzeć. Niemcy nie robią problemów nawet z wielokrotnym oglądaniem budzących zainteresowanie domów. Podczas oględzin warto sprawdzić takie informacje jak: - dostęp do sieci kanalizacji, - rodzaj ogrzewania (jest wiele domów, które dalej ogrzewa się piecami kaflowymi), - obecność azbestu (usunięcie, utylizacja i wywóz jest kosztowny), - czy dom nie jest wpisany do rejestru zabytków. Jeśli tak - każda zmiana wyglądu elewacji zewnętrznej, nawet wymiana okien czy budowa ganku, będzie wymagała uzyskania zgody konserwatora zabytków. - rozkład pomieszczeń, zwłaszcza w starych domach, gdzie zazwyczaj większość ścian działowych jest nośna. Usuwanie lub przesuwanie takich ścian jest kosztowne i wymaga obliczeń konstruktora budowlanego, - czy dom nie jest obciążony jakimiś zapisami, hipotekami itp. - warto również starannie obejrzeć dach, ściany i fundamenty, zarówno z zewnątrz jak i od środka. Oglądając dom z zewnątrz należy zwrócić uwagę na różnice w kolorze tynku. Jeśli tynk przy linii gruntu jest wyraźnie ciemniejszy - prawdopodobnie fundament jest mokry z powodu złej izolacji przeciwwilgociowej. Zaliczka na zakup Malownicze krajobrazy w powiecie Uecker-Randow Po wybraniu domu lub mieszkania pośrednik zażąda wpłacenia zaliczki. Minimalna kwota to zazwyczaj euro. Zaliczka pełni dokładnie takie funkcje jak w Polsce, jednakże płaci się ją pośrednikowi, a nie sprzedającemu. Pośrednik informuje sprzedającego, że dom znajduje się w rezerwacji. Dom jest wycofywany z oferty. Dla bezpieczeństwa warto jest mieć to na piśmie, w którym powinny się znaleźć: kwota zaliczki, dane nieruchomości, data do której dom jest zarezerwowany. Rezerwacja daje czas na zebranie pieniędzy, potrzebnych dokumentów, znalezienie tłumacza przysięgłego itp. Dokumenty Do zakupu nieruchomości w Niemczech potrzebne jest okazanie: - dowodów osobistych lub paszportów, - aktualnego wypisu z rejestru ksiąg wieczystych, - notarialnego pełnomocnictwa właściciela upoważniającego pełnomocnika do sprzedaży nieruchomości. Etapy załatwiania i obiegu dokumentów Umowa zakupu liczy sobie około 13 stron formatu A4 i składa się z dwóch części. W pierwszej - strony dokonują sprzedaży i zakupu nieruchomości. W drugiej – przeniesienie prawa własności. Nie ma to odpowiednika w polskim prawie. Dokument ten dobrze jest przetłumaczyć zawczasu u tłumacza przysięgłego. W razie wątpliwości pytać, sprawdzać, precyzować zanim się ten dokument podpisze. Tłumacz będzie również niezbędny u notariusza w dniu podpisywania umowy. W umowie zawiera się wszystkie sprawy, co do których strony się umówiły, takie jak: cena, termin oraz sposób zapłaty, wskazanie nieruchomości, termin przekazania jej kupującemu, dodatkowe obowiązki stron itp. Warto pamiętać, że przy zapłacie większej sumy gotówka zazwyczaj nie wchodzi w grę. Panorama Pasewalku. Tutaj osiedla się coraz więcej Polaków Z uwagi na długość procedury sprzedaży - pieniądze najczęściej deponuje się na koncie depozytowym, do którego dostęp ma tylko notariusz. Notariusz jest dysponentem konta depozytowego i może przelać je sprzedającemu na konto tylko po spełnieniu wszystkich warunków zapisanych w akcie notarialnym. Jeżeli z jakichkolwiek powodów warunki te nie zostaną spełnione lub okażą się niemożliwe do spełnienia – notariusz zwraca kupującemu całą kwotę. Termin zapłaty za kupowaną nieruchomość musi być dotrzymany. W przypadku przekroczenia terminu naliczane są odsetki ustawowe. Odsetki są spore, dlatego w interesie kupującego jest zgromadzenie środków na zakup przed stawieniem się u notariusza, choć nie będą one od razu potrzebne. Nie ma co liczyć na to, że sprzedający będzie wielkoduszny i odstąpi od żądania należnych mu odsetek. W przypadku domu o cenie np. 70 tys euro, odsetki i kary mogą wynosić i 2 tys. euro miesięcznie! Uwaga na odsetki! Pozwolenia i podatek Od chwili podpisania aktu notarialnego na notariuszu ciążą obowiązki uzyskania różnych dokumentów i pozwoleń. To notariusz po podpisaniu umowy kieruje pismo do gminy o zrzeczenie się prawa gminy do pierwokupu. Sprawdza też czy nie ma innych osób, roszczących sobie prawa do nieruchomości. Wszystkie te dokumenty są wymienione w akcie notarialnym. Czas załatwiania tych dokumentów jest różny, można roboczo przyjąć, że trwa od 3 do 6 miesięcy (w każdym przypadku jest inaczej i nikt nie jest w stanie tego czasu ani przyspieszyć ani zagwarantować). Dopiero po uzyskaniu wszystkich zezwoleń notariusz zawiadamia strony, że transakcja może być dokonana. Jednocześnie przelewa pieniądze z konta depozytowego na konto sprzedającego. Wydaje kupującemu pełny akt notarialny. Zawiadamia urząd skarbowy o przeprowadzeniu transakcji. Po mniej więcej miesiącu, urząd skarbowy przysyła nabywcy pismo, informujące o wymiarze podatku i numerze konta, na które należy przelać kwotę podatku. W Niemczech jest to 3,5% ceny sprzedaży. Dopiero po zapłaceniu podatku notariusz ma prawo wpisać do księgi wieczystej zmianę właściciela nieruchomości. Z uwagi na długie procedury sądowe wpisywanie nowych nabywców trwa dość długo. Zbigniew Plesner red. odp. Bartosz Dudek
Tu przy granicy z Polską, po niemieckiej stronie, bloków nie ma zbyt dużo. W tych, które są, dominują Polacy, którym bardziej opłaca się mieszkać u naszych zachodnich sąsiadów — Wie pani, ile czekaliśmy na mieszkanie w Szczecinie? — wzdycha jedna z kobiet, którą spotykamy w Bismarku. Stąd do granicy są niecałe 4 km. — Tutaj dostaliśmy lokal po dwóch dniach od przyjazdu. Oczywiście, że są małe minusy. Ale plusów jest więcej. Jeśli drugi raz miałabym podejmować decyzję, zrobiłabym to samo — dodaje bez wahania Nie znaczy to jednak, że Polska jest im obca. Często to właśnie w Polsce robią zakupy, spędzają wolny czas. — Nawet pracując po polskiej stronie, i tak bardziej opłaca się mieszkać tutaj — mówią Zainteresowanie lokalami znacznie wzrosło już jesienią zeszłego roku. — Zbiegło się to z Polskim Ładem. Po raz pierwszy mam obecnie sytuację, że co drugi klient mówi wprost, że nie podoba mu się polityka polskiego rządu Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu Złośliwi nazywają ich "polskimi Niemcami". Część mieszka i pracuje po niemieckiej stronie. Inni pracują w Szczecinie, ale wciąż bardziej opłaca im się dojeżdżać. — Choć tym, którzy zarabiają w złotówkach, na pewno jest najtrudniej — mówi Grażyna, która do Niemiec wyjechała 40 lat temu. Za miłością. Ich blok jest niewielki. Dwie klatki. Ze Szczecina do Schwennenz jest jakieś 15 km. Można też dojść pieszo. Ścieżka rowerowa Bobolin-Schwennenz prowadzi po polskiej stronie drogą wśród pól, po niemieckiej otaczają ją drzewa owocowe. Naprzeciw niewielkiego, trzykondygnacyjnego bloku rośnie pole kukurydzy. Jest cicho. Sam blok przywodzi na myśl polskie PGR-y, choć trawnik jest idealnie skoszony i zadbany. Podobnie jak krzewy. I choć nad garażem powiewa niemiecka flaga, to polskie tablice rejestracyjne dominują na niewielkim parkingu. Łatwo je odszyfrować: Stargard, Szczecin. Byliśmy w niemieckich miejscowościach, gdzie królują polskie nazwiska — Ale Niemcy bardzo pilnują teraz — mówi mi Grażyna, która mieszka na parterze z mężem, Krzyśkiem. Właściwie to Kristoferem, ale o tym dowiaduję się dopiero po dłuższej chwili. — Sąsiad miesiąc temu się wprowadził i już go na granicy ganili, że skoro mieszka tutaj to ma samochód przerejestrować. Nie ma co się dziwić. Chcą, żeby podatki były płacone na miejscu. Pojechaliśmy na niemiecką stronę Bałtyku. Tu na polskiego turystę czekają małe pułapki Grażyna z mężem dopiero od czterech lat mieszka w Schwennenz. Nie przyjechali tutaj jednak ze wschodu, a z zachodu. — 40 lat mieszkaliśmy pod francuską granicą. Na starość przyjechaliśmy tutaj, żeby do dzieci było bliżej. Człowiek już nie ma siły jechać tysiąc kilometrów w jedną stronę — mówi Krzysztof, a właściwie Kristof. Po polsku mówi płynnie, nie ma nawet śladu akcentu. Nie kryję zdziwienia, gdy Grażyna mówi, że Krzysiek jest Niemcem. I że do Niemiec wyjechała za miłością. Foto: Alicja Wirwicka / Onet Byliśmy w niemieckich miejscowościach, gdzie królują polskie nazwiska Rządzi ekonomia i pragmatyzm Jednak romantycznych motywów tuż przy polskiej granicy nie ma zbyt wielu. Rządzi ekonomia i pragmatyzm. — Wie pani, ile czekaliśmy na mieszkanie w Szczecinie? — wzdycha jedna z kobiet, którą spotykamy w Bismarku. Stąd do granicy są niecałe 4 km. — Tutaj dostaliśmy lokal po dwóch dniach od przyjazdu. Oczywiście, że są małe minusy. Ale plusów jest więcej. Jeśli drugi raz miałabym podejmować decyzję, zrobiłabym to samo — dodaje bez wahania. Foto: Alicja Wirwicka / Onet W tym niemieckim bloku większość mieszkańców stanowią Polacy Samochód kobiety ma szczecińskie tablice rejestracyjne. Ona sama od jakiegoś czasu pracuje także po niemieckiej stronie. — Tu z pracą ciężko, nie oszukujmy się. To wioseczki. Mnie się akurat udało, ale nawet pracując po polskiej stronie i tak bardziej opłaca się mieszkać tutaj. Proszę spojrzeć na domofony. Dominują polskie nazwiska. Faktycznie. W czteroklatkowym bloku — chyba jedynym w miejscowości — każde mieszkanie jest podpisane. Zresztą, nie tylko na domofonach. Na dzwonkach do drzwi również naklejone są nazwiska lokatorów. Czasem jedno, czasem nawet trzy, gdy różnią się od siebie. W pierwszej klatce dominują polskie nazwiska. W kolejnych jest podobnie lub po równo. Foto: Alicja Wirwicka / Onet Każdy domofon i każda skrzynka na listy jest podpisana nazwiskiem. Większość polskimi — A wie pani ilu Polaków mieszka w domach? Swego czasu te domy były tak tanie, że grzech było nie kupić. Teraz wszystko poszło w górę, więc i domy są droższe. Albo wykupione przez Polaków — Maria w Bismarku mieszka od siedmiu lat. Z jednej strony — jak sama mówi — marzy o powrocie do Polski, byłaby bliżej dzieci i wnuków. Z drugiej, na miejscu trzyma ją ekonomia. — Proszę pani, ja płacę 300 euro za wszystko. Mam dwupokojowe mieszkanie. Jeszcze dwa lata temu trochę mi ten czynsz obniżyli nawet. Już przywykłam do życia tutaj, mam znajomości. Na razie zostaję— mówi. Zrobiliśmy zakupy w markecie po polskiej i niemieckiej stronie. To może zaskoczyć Decyzję o przeprowadzce podjęło jednak małżeństwo, które spotykamy pod tym samym blokiem. Samochód jest zapakowany pod sam dach. — Zdrowie kazało nam wrócić. Inaczej byśmy zostali — mówi mężczyzna. — Wie pani, ja się tu przeprowadziłem cztery lata temu. Za kawalerkę w Szczecinie płaciłem ponad dwa tys. zł. Tutaj mniej płacę za mieszkanie dwupokojowe. Jest spokój i cisza. Chętnie byśmy zostali. Żona pracowała cały czas w Polsce. — A dojazdy? — pytam. — Ja dojeżdżałam po 20 km do pracy. Tutaj mamy pięć minut samochodem i jesteśmy w Polsce. Zakupy robimy w Polsce. Żaden problem — odpowiada kobieta. W Niemczech taniej? Jak to możliwe Dlaczego po niemieckiej stronie tuż przy polskiej granicy jest taniej niż w Polsce? Powodów jest kilka, ale jednym z najważniejszych jest bezrobocie. To ono skłoniło Niemców, zwłaszcza młodych, do wyjazdu na zachód. A ci starsi umierają. Mieszkania przy granicy z Polską przez wiele lat stały puste. Nic dziwnego, że tę niszę wypełniły firmy, które specjalizują się w wynajmie dla Polaków. Foto: Alicja Wirwicka / Onet Byliśmy w niemieckich miejscowościach, gdzie królują polskie nazwiska — Zazwyczaj głównym powodem wyboru niemieckiej strony wśród naszych klientów były względy ekonomiczne. Wynajem był znacznie tańszy niż w Polsce, a do tego dochodzą dodatkowe środki. Polacy mieszkający w Niemczech, podobnie jak sami Niemcy, mogą starać się o dopłaty do czynszu. Te są zależne od dochodów i mogą wynieść do 70 proc. wysokości opłat. Do tego dochodzi kindergeld, czyli świadczenie na dzieci. Dużą wartością dla naszych klientów jest zawsze możliwość korzystania z niemieckiej opieki zdrowotnej. Te aspekty zawsze przeważały — mówi Onetowi Konrad Modrzejewski z Löcknitzer Wohnungsverwaltungsgesellschaft mbH. Drożyzna w Tatrach. Górale podnieśli ceny za przejazd do Morskiego Oka Ile zapłacimy za mieszkanie dwupokojowe po niemieckiej stronie? Według wyliczeń naszego rozmówcy, w zależności od metrażu, do 250 euro za miesiąc. Do tego dochodzą opłaty za media. W sumie mniej niż 400 euro. Nawet przy obecnym kursie daje to nieco ponad 1900 zł. Znalezienie w tej cenie mieszkania w Szczecinie graniczy z cudem. Za dwa pokoje na 37 m kw. zapłacimy 1850 zł, ale do tego dochodzi czynsz do spółdzielni i opłaty za media. Sortując ogłoszenia od "najtańszych" trafiamy na cenę 700 zł za miejsce w pokoju trzyosobowym. Foto: Alicja Wirwicka / Onet Byliśmy w niemieckich miejscowościach, gdzie królują polskie nazwiska Firma Löcknitzer Wohnungsverwaltungsgesellschaft mbH od lat zajmuje się wynajmem mieszkań w kilku przygranicznych miejscowościach. To oferta zarówno dla Niemców jak i Polaków. Modrzejewski w rozmowie z Onetem przyznaje, że zainteresowanie lokalami znacznie wzrosło już jesienią zeszłego roku. — Zbiegło się to z Polskim Ładem. Po raz pierwszy mam obecnie sytuację, że co drugi klient mówi wprost, że nie podoba mu się polityka polskiego rządu. Do tej pory tego nie było. Teraz mówią, że względy polityczne są bardzo ważne. I nie chodzi tylko o sam Polski Ład, ale też o podejście do obywateli — tłumaczy. Mężczyzna przyznaje, że w ostatnim czasie konieczne było podniesienie czynszów w niemieckich mieszkaniach. — Po raz pierwszy od 20 lat. Podwyżka wyniosła 20 euro — mówi.
domy w niemczech dla polaków