We藕 ze sob膮 u艣miech na drog臋 Szczeg贸艂y Opublikowano: pi膮tek, 24, czerwiec 2022 16:54 DP poprz. nast. Informacje o plikach cookie.
Tylko gapi艂 si臋 na Ciebie jak ty gapi艂e艣 si臋 na mnie W ko艅cu trafisz na prawd臋 i b臋dziesz szed艂 z trudem Nie licz na moj膮 pomoc kiedy ty mia艂e艣 mnie w dupie Zabior臋 Ci臋 ze sob膮, mo偶e tam jest lepiej, trzeba my艣le膰 z g艂ow膮 nie b臋d臋 my艣la艂 za Ciebie Powiem Ci szczerze na tronie samotnie, gdy padn臋 na gleb臋 krzykn臋
Piosenka na nowy rok s艂owa: J. Cygan, muzyka: J. Filar Siedz臋 kiedy s艂o艅ce l艣ni B臋d臋 siedzia艂, gdy zapadnie zmrok Czekam nowych lepszych dni Kiedy Stary z Nowym wznosz膮 toast C F G d G a G G0 d7 C /F C/ C G F C Nic do marze艅, nic do 偶alu Kiedy Stary z Nowym wznosz膮 toast (2x) C d g F C d C G C Siedz臋 sobie grzej臋 ko艣ci Sam na sam
Listen to We藕 mnie ze sob膮 on Spotify. Skaldowie, Hanna Konieczna 路 Song 路 2021. We藕 mnie ze sob膮 - song and lyrics by Skaldowie, Hanna Konieczna | Spotify
mia艂 na sobie wi臋cej 艂at, ni偶 ze sob膮 forsy wzi膮艂. M贸wi艂 ci, 偶e zwiedzi艂 ca艂y 艣wiat - prawda, nie by艂 z twoich stron, co mu da艂a艣 - wypi艂 wi臋c i zjad艂, potem ci臋 za 偶on臋 wzi膮艂. Widzisz, ma艂a, jak to jest - tyle serca, taki gest, widzisz, ma艂a, jak to jest - tyle serca, taki gest.
Pos艂uchaj przyjacielu, podr贸偶nych jest tak wieluNa stacji co si臋 zwie ROZSTANIEChustkami powiewaj膮, 艂zy wielkie w oczach maj膮Biedni panowie, smutne panieI ja
. Niewi艅ska Magdalena - m臋偶u drogi m贸j Juz przesta艂o niebo p艂aka膰, i nie mokn膮艂 moje w艂osy. Pory roku wspomnie艅 tyle, wiatr ze sob膮 w dal unosi. 艢rodkiem nieba s艂o艅ce p艂ynie, ci膮gn膮c chmury nad g贸rami. To nie wa偶ne noc czy ranek, bo My si臋 kochamy. Ref. M臋偶u drogi m贸j Ty szcz臋艣cie moje, wolniej p艂ynie czas gdy My we dwoje. I wci膮偶 splecione s膮 nasz d艂onie, w ramionach tulisz mnie, me serce p艂onie. (2x) M贸wisz 偶e na ca艂ym 艣wiecie, nie ma takich jak My dwoje. Nasza mi艂o艣膰 codzie艅 inna, wci膮偶 wygrywa z losem boje. 艢rodkiem nieba s艂o艅ce p艂ynie, ci膮gn膮c chmury nad g贸rami. To nie wa偶ne noc czy ranek, bo My si臋 kochamy. Ref. M臋偶u drogi m贸j Ty szcz臋艣cie moje, wolniej p艂ynie czas gdy My we dwoje. I wci膮偶 splecione s膮 nasz d艂onie, w ramionach tulisz mnie, me serce p艂onie. (2x) Doda艂(a): dusia070889 167 dni, 3 godz. 47 min. temu ( Wykonawca: Niewi艅ska Magdalena
NOEMI Ju偶 p贸艂noc zw臋zi艂a jasno艣膰 my艣lenia Muchy cmentarz odnalaz艂y w kloszu B艂aga艂em przyle膰 profesorko milczenia I zabij chciwe sny o listonoszu. Gdy przylecisz Noemi Raj stworzymy na ziemi Raj stworzymy na ziemi M贸j aniele Noemi. Nie jest prawd膮 偶e umarli umieraj膮 Cho膰 nad materi膮 dogasa ogarek To B贸g ze skrzynek poczt贸wki wybiera By sprawdzi膰 nasz膮 wyp艂owia艂膮 wiar臋. Gdy sp艂yniesz 艣wi臋ta z kr臋g贸w nico艣ci Hinduskie nagle zapachn膮 kadzid艂a I rdzawe kleszcze mojej samotno艣ci Niechc膮cy z艂ami膮 Twoje srebrne skrzyd艂a. I sobie bliscy i sobie jedyni O 艣wicie w horyzont p贸jdziemy razem 呕eby odnale藕膰 w sercu pustyni 殴r贸d艂o gdzie mo偶na zbudowa膰 oaz臋. 17 lipca 1994 Gdynia Muz. Jaros艂aw Jar Chojnacki KOL臉DA MI艁O艢CI Patrz臋 - stroik si臋 zaj膮艂 od 艣wieczki Od stroiku za艣 obrus si臋 zaj膮艂 Nie ma dla nas przed sob膮 ucieczki Durni Ci, kt贸rzy wci膮偶 uciekaj膮. Ludzie ognia si臋 boj膮, jak ognia Patrz臋 - p艂onie ju偶 moja koszula P艂omie艅 ta艅czy膰 zaczyna po spodniach Delikatnie mnie blaskiem otula. Zamy艣lony po zamy艣le艅 kraniec My艣l膮 b艂膮dz臋 po przesz艂o艣ci b艂臋dach Za t臋 mi艂o艣膰 - dzi臋kuj臋 Ci Panie Niech to b臋dzie mi艂o艣ci kol臋da. W moj膮 sk贸r臋 艣mier膰 wgryza si臋 dymem Jestem Bo偶e ju偶 kul膮 ognist膮 Teraz wiem, 偶e dla Ciebie bym zrobi艂 Du偶o wi臋cej, ni偶 prawie wszystko. Nie udaj臋, nie kr臋c臋, nie gmatwam Jak skazaniec przyznaj臋 si臋 do niej Do mi艂o艣ci - lecz coraz mniej 艣wiat艂a Gdy z mi艂o艣ci prawdziwej si臋 p艂onie. Zamy艣lony po zamy艣le艅 kraniec My艣l膮 b艂膮dz臋 po przesz艂o艣ci b艂臋dach Za t臋 mi艂o艣膰 dzi臋kuj臋 Ci Panie Niech to b臋dzie mi艂o艣ci kol臋da. 25 lipca 1994 Gdynia Muz. Tomasz Przysi臋偶ny WIEM, 呕E CZASEM ... Wszechobecnym zwariowaniem Ciebie witam 呕ycie moje - czarnosinych barw mira偶e W plotkach o nas, jaka艣 prawda jest ukryta - Niech plotkuj膮, wa偶ne 偶e jeste艣my razem. 呕ycie moje, no bo czyje, jak nie moje? Nie ulotnij si臋 przedwcze艣nie z mego tchnienia Niechaj widz膮 jak najd艂u偶ej nas we dwoje Daj mi sko艅czy膰, co mam jeszcze do sko艅czenia. Daj mi zacz膮膰 co mam jaszcze do zacz臋cia Ja nie prosz臋 Ci臋 o jakie艣 wielkie cuda I zegar贸w tak starannie nie nakr臋caj Mo偶e jako艣 czas oszuka膰 nam si臋 uda?. Wiem, 偶e czasem jeste艣 偶ycie nie do 偶ycia Po swojemu 偶ycie mi nie dajesz 偶y膰 Ale przecie偶 znamy siebie nie od dzisiaj Wiem Ty ze mn膮, a ja z Tob膮 pragn臋 by膰. Ja przyrzekam, 偶e Ci臋 b臋d臋 偶ycie chroni膰 Ka偶dy dzie艅 jest przecie偶 dla nas wsp贸lnym 艣wi臋tem A gdy przyjdzie z ko艅cem ko艅c贸w na nas koniec Daj za艣piewa膰 偶ycie - 艣mierci t臋 piosenk臋. Niech zazdrosna si臋 poczuje, nie proszona Niech zap艂acze, 偶e tak durn膮 ma robot臋 A Ty 偶ycie jeszcze raz mnie we藕 w ramiona I zapomnie膰 na 艣mier膰 daj, co b臋dzie potem. Wszechobecnym zwariowaniem Ciebie witam 呕ycie moje - czarnosinych barw mira偶e W plotkach o nas, jaka艣 prawda jest ukryta - Niech plotkuj膮, wa偶ne 偶e jeste艣my razem. Wiem, 偶e czasem jeste艣 偶ycie nie do 偶ycia Po swojemu 偶ycie mi nie dajesz 偶y膰 Ale przecie偶 znamy siebie nie od dzisiaj Wiem Ty ze mn膮, a ja z Tob膮 pragn臋 by膰. 6 wrze艣nia 1995 Gdynia Muz. W艂odzimierz Korcz MI艁O艢膯 JEST JAK CIE艃 CZ艁OWIEKA Nie mia艂em w 偶yciu - 偶ycia za wiele Bez trosk co nie zna艂y umiaru Wierzy艂em w mi艂o艣膰 prawdziw膮, na kt贸r膮 Przyjaci贸艂 wcze艣niej nabra艂o si臋 paru. Z kart samotno艣ci stawiam tarota A tarot to nie byle jaki M贸wi, 偶e gorsze jest od t臋sknoty Kiedy t臋skni膰 nie mamy ju偶 za kim. Mi艂o艣膰 jest jak cie艅 cz艂owieka Uciekasz - to Ci臋 goni A kiedy j膮 gonisz, - ucieka Jak cie艅, jak cie艅. B臋d臋 mia艂 w 偶yciu - 偶ycia za wiele Bez trosk, co nie zna艂y umiaru Bo ju偶 mi godzin ich nie wylicz膮 Wskaz贸wki - rozp臋dzonych zegar贸w. Prze偶yte chwile za naiwno艣膰 gani膮 Gdy nam si臋 zdaje 偶e kogo艣 znamy Widzisz, niestety najbardziej nas rani膮 Ci kt贸rych najmocniej kochamy. 6 pa藕dziernika 1995 Krozlingen, Szwajcaria Muz. W艂odzimierz Korcz WPISANY W CIEBIE Pragn臋 czasem w czasie si臋 zgubi膰 Jak klucz, czy drog臋 - gubi si臋 w lesie Ale si臋 boj臋, 偶e nikt mnie nie znajdzie I, 偶e ju偶 z drogi mnie nie podniesie. Wyrwa膰 si臋 st膮d - jak kartk臋 z notesu Jak z膮b obola艂y - w nieobecno艣膰 I wys艂a膰 bez zwrotnego adresu List, 偶e wr贸c臋 nim sko艅czy si臋 wieczno艣膰. Pragn臋 uciec ucieczk膮 udan膮 Przed po艣cigiem napomnie艅 oty艂ych My艣l膮 o Tobie, zawsze co rano Na drugie 偶ycie nabiera膰 si艂y. Jestem tu gdzie jestem W ka偶d膮 noc, w ka偶dy dzie艅 Rzuci膰 chc臋 to wszystko A jedynie rzucam cie艅. Pragn臋 przepa艣膰, jak czasem przepada Ca艂a wyp艂ata w nadziei kasynie Nim bezlitosnym min膮 mijaniem Jedni dla drugich - wa偶ni jedynie. Jak w automacie ostatni 偶eton Znikn膮膰 rozmow膮 przerwan膮 w p贸艂 s艂owa Z t膮 艣wiadomo艣ci膮, 偶e jeste艣 - nadziejo 呕e z Tob膮 warto zaczyna膰 od nowa. Pragn臋 czasem w czasie si臋 zgubi膰 Jak klucz, czy drog臋 - gubi si臋 w lesie Lecz gdy na drodze, znajdziesz m膮 drog臋 Czy mnie z tej drogi, jak klucz podniesiesz? 17 grudnia 1995 Gdynia Muz. Marcin Partyka A BY艁O ... Jeste艣 zach艂annym wspomnieniem Spowiedzi膮 magicznych godzin Kt贸re nad uczu膰 omdleniem Zgubi艂y dat臋 narodzin. A by艂a艣 zmys艂贸w eurek膮 Nad rzek膮 sennych igraszek Daleko p艂yn膮膰 dzi艣 mi艂a By z艂owi膰 zn贸w szcz臋艣cie nasze. A by艂a艣 z艂udze艅 przepustk膮 Co ustom da艂y ich zwiewno艣膰 Przebudz臋 si臋, spojrz臋 w lustro Ono nie k艂amie na pewno - Zobacz臋 w s艂onym odbiciu Prawd臋 o 偶yciu w swej twarzy 呕e szcz臋艣cia trudno jest dotkn膮膰 呕e du偶o 艂atwiej wymarzy膰. O mnie si臋 nie martw - prze偶yj臋 Wypij臋 za nasze zdrowie A reszt臋 o nas - ju偶 bez nas 呕ycie dopowie. Byli艣my 藕renic lazurem Co wyrwa艂 nas z chwil ponurych Zmieniaj膮c w dotyk dw贸ch cieni Co mog艂y przenosi膰 g贸ry. Jeste艣my 艣miechem bez echa I drwin膮 s艂贸w bez pokrycia I grzechem 艂ez, kt贸rych win膮 Jest wiara w jaskrawo艣膰 偶ycia. W kalendarz chwil nie odkrytych Ju偶 艣wity si臋 nam nie garn膮 A barwa naszej nadziei Jest barw膮 czarn膮. 24 czerwca 1997 Gdynia Muz. W艂odzimierz Nahorny MODLITWA MODL膭CEGO SI臉 Modl臋 si臋 Bo偶e do Ciebie - bo modl臋 Tak膮 wida膰 odczuwam potrzeb臋 St膮paj膮c maluczkim twardo po ziemi T臋skni臋 za niebem. Modl臋 si臋 Bo偶e do Ciebie - bo modl臋 O nic nie prosz臋, ch臋ci mam szczere Bo gdybym o co艣 Ciebie poprosi艂 To by艂by interes. Do Ciebie si臋 modl臋, Panie - m贸j Bo偶e Modlitw膮 艂agodz臋 rozpaczy zarzewie Beze mnie zaiste - istnie膰 nie mo偶esz A ja bez Ciebie. Modl臋 si臋 Bo偶e do Ciebie - bo modl臋 I my艣l臋 ja sobie przed t膮 podr贸偶膮 呕e gdyby艣 istnia艂, a ja bym nie wierzy艂 Straci艂bym du偶o. Modl臋 si臋 Bo偶e do Ciebie si臋 modl臋 Tym co powiem nie b臋d臋 si臋 che艂pi艂 Gdyby nie by艂o ludzi na ziemi Kto by Ci臋 wielbi艂? Modl臋 si臋 Bo偶e do Ciebie - bo modl臋 W艣r贸d beznadziei co hula po 艣wiecie I trwa膰 mi daje wiara niez艂omna 呕e jeste艣 przecie偶. 1 lipca 1997 Gda艅sk Muz. W艂odzimierz Korcz Muz. Marcin Stycze艅 CZY B臉D膭 O NAS PAMI臉TALI? Pami臋ci Agnieszki Osieckiej Gdy w modzie jest niepami臋tanie Jedno mi jawi si臋 pytanie: Czy b臋d膮 o nas pami臋tali Kiedy znikniemy hen, gdzie艣 w dali - Ci, kt贸rzy tak si臋 zarzekali 呕e bardziej ju偶 nie mo偶na by艂o 呕e zawsze b臋d膮 nas kochali Mi艂o艣ci膮, co przerasta mi艂o艣膰. Czy b臋d膮 o nas pami臋tali - Tego doprawdy dzisiaj nie wiem - Ci, kt贸rzy czasem z nas si臋 艣miali Bo jako艣 nie umieli z siebie. Czy b臋d膮 o nas pami臋tali Ci, co pytania zadawali Czemu ma kr贸tk膮 pami臋膰 cz艂owiek M膮dr膮 us艂ysze膰 chc膮c odpowied藕. Lecz wiem - Ty przecie偶, nie zapomnisz (Twoja intencja zawsze szczera) - O tych, co pragn膮 p贸j艣膰 do nieba Cho膰 偶aden nie chce z nich umiera膰. Czy b臋d膮 o nas pami臋tali Ci, co si臋 z nami przechadzali Pod bramy raju w dni z艂ych prze偶y膰 Kiedy si臋 chcieli komu艣 zwierzy膰. A je艣li tak, no to jak d艂ugo? Czy starczy niezachwianej wiary Tym, kt贸rzy nas odprowadzali Poza wieczno艣ci mglisty zarys. Czy b臋d膮 o nas pami臋tali W skryto艣ci powiek opuszczonych Ci, co nas z drogi zawracali Kiedy zagoszcz膮 ju偶 w te strony. I czy gdy znajd膮 si臋 w tym mie艣cie - Czy nie zapomn膮 o swym s艂owie I krzykn膮 widz膮c nas - nareszcie... Wkr贸tce poznamy t臋 odpowied藕. 6 lipca 1997 Sopot Muz. Krzesimir D臋bski Muz. Marcin Partyka SYLWESTROWY WALC Zaczarowa艂 kto艣 orkiestr臋 Rytmem, kt贸ry nie przeminie I dogoni艂 mnie Sylwester Lecz przy innej ju偶 dziewczynie. Walc Wiede艅ski rzewnym krokiem W moich oczach zacz膮艂 p艂aka膰 Wszystko by艂o jak przed rokiem Lecz dziewczyna, inna jaka艣. 艁ami膮c lody pierwszych spojrze艅 Konwenanse te偶 rozliczne Chcia艂em w innej - Ciebie dojrze膰 Star膮 mi艂o艣膰 - z nowym Styczniem. Kolejny raz, ten walc, ten walc Ten walc, jest pocz膮tkiem Zwyci臋stwa nadziei Nad zdrowym rozs膮dkiem. Gdybym to, co teraz - wiedzia艂 Wszystko by inaczej by艂o Za wspomnienia wi臋c pod 艣ledzia Za t膮 pierwsz膮 wiern膮 mi艂o艣膰. Wiem, 偶e trzeba swoje prze偶y膰 Aby m膮dro艣膰 偶ycia kupi膰 Dzisiaj m贸wi膮 - stary m臋drzec Wola艂bym - m艂ody i g艂upi. Tak naprawd臋 nie przemin膮 S艂odkie chwile dni niewinnych Mo偶e jeste艣 t膮 dziewczyn膮 Tylko ja ju偶 jaki艣 inny? 31 grudnia 1997 Gdynia Muz. W艂odzimierz Nahorny NIC ZE SOB膭 ... Nic ze sob膮 - opr贸cz siebie nie zabior臋 Mo偶e tylko ptasie pi贸ro - trzepot losu Bo nam zawsze st膮d odchodzi膰 jest nie w por臋 Cho膰 na 偶ycie przecie偶 to jedyny spos贸b. Nic ze sob膮 opr贸cz siebie nie zabior臋 Nawet n臋dzarz tu zostawi w spadku bied臋 Do wieczno艣ci dobieraj膮c aureol臋 Tak starannie jak to czyni艂 ju偶 niejeden. Bo jak latarnie - zgasn膮 oczy Co wypatruj膮 sob膮 - wzroku Tych, kt贸rych pejza偶 ju偶 si臋 stoczy艂 W ten nienagannie 艣wi臋ty spok贸j. Nic ze sob膮 opr贸cz siebie tam nie wezm臋 Mo偶e tylko jak膮艣 kar臋, jak膮艣 win臋 I melodi臋 kt贸r膮 nuci艂 smutny klezmer Rozstrojonym rozkoszuj膮c si臋 pianinem. Nic ze sob膮 opr贸cz siebie nie zabior臋 I odejd臋 jak nostalgia w kontur cienia W dno pami臋ci, kt贸re przecie偶 nie jest skore By o 偶yciu si臋 wyprosi膰 zapomnienia. 6 lipca 1998 Londyn Muz. Janusz Sent Pami臋ci Ojca - Stanis艂awa Buszmana TOASTY ZA WINY Za winy nasze pijmy whisky I niech natr臋tna my艣l nie wraca 呕e kiedy b臋dzie ju偶 po wszystkim Przez wieczno艣膰 przyjdzie leczy膰 kaca. Za winy nasze pijmy koniak Lub chocia偶 brandy - zawsze taniej Bo w szkle, co nam nie p臋k艂o w d艂oniach Jutro 艂za tylko pozostanie. A kto si臋 w drodze drog膮 znu偶y艂 I po horyzont nie gna艂 dalej Ten nie by艂 warty tej podr贸偶y I tak naprawd臋 nie 偶y艂 wcale. Za winy nasze pijmy wino I za rado艣ci zasmucone 呕e drobne szcz臋艣cia kiedy艣 min膮 I ka偶de p贸jdzie w swoj膮 stron臋. I za to w艂a艣nie toast wznie艣my I za to w艂a艣nie - pijmy gin Lecz p贸ki dzisiaj tu jeste艣my Niech jutro nas obmyje z win. 17 lipca 1998 Londyn Muz. Jerzy Satanowski KO艁YSANKA DLA UMAR艁YCH Umarli na 艣mier膰 si臋 za偶yli I dzisiaj nie maj膮 ju偶 g艂osu Wi臋c czapka im pe艂na kasztan贸w W alejach b艂臋kitnych los贸w. Umarli na 艣mier膰 si臋 za偶yli I tyle ich tutaj s艂yszano Melodi膮 tak dziwnie znajom膮 呕e chyba nikomu nieznan膮. A Ty za swoje Pandory Przesta艅 wreszcie los karci膰 Bo tyle prawdy jest o nas Ile jeste艣my jej warci. Umarli na 艣mier膰 si臋 za偶yli I jakie to smutne 艂zy roni膰 呕e co dnia spadaj膮 do raju Jak listek zdmuchni臋ty z jab艂oni. Umarli na 艣mier膰 si臋 za偶yli W臋druj膮c przez cier艅 sw贸j i oset Lecz drogi ju偶 tej nie powt贸rzy Ten tylko, kto stopy mia艂 bose. Umarli na 艣mier膰 si臋 za偶yli Czasami na cudz膮 - nie w艂asn膮 Bo czas ich do snu uko艂ysa艂 Cho膰 sam nie potrafi wci膮偶 zasn膮膰. 1 lutego 1999 Londyn Muz. Janusz Grzywacz PRZEWODNIK PO CHMURACH Chcia艂em nauczy膰 Ci臋 lata膰 By艣 sens odnalaz艂a w t艂umie Lecz Ty po wertepach 艣wiata Nawet st膮pa膰 nie umiesz. Ale si臋 nie martw, nie trzeba Cho膰 smutek w sercu si臋 l臋gnie Jeszcze dosi臋gniesz Ty nieba Nim niebo Ciebie dosi臋gnie. Bo dam Ci Przewodnik po chmurach Ze wszystkich Dok艂adny - najbardziej I je艣li kiedy艣 zapragniesz To w chmurach Z pewno艣ci膮 Mnie znajdziesz. Dzi艣 wraca膰 na Ziemi臋 mi nie ka偶 Cho膰 ziemia z b艂臋kit贸w mnie wo艂a Bo tego nie zmienisz w cz艂owieka Kto raz si臋 przemieni艂 w anio艂a. I s艂uchaj, dop贸ki 偶yjesz Co m膮dro艣膰 pod nosem mruczy... 呕e czasem do lotu si臋 wzbijesz Zanim si臋 st膮pa膰 nauczysz. 10 czerwca 1999 Londyn Muz. Marcin Partyka BO MY LUBIMY . W s艂owach na poz贸r tych niewinnych Wci膮偶 ze zdziwieniem odkrywamy 呕e to co m贸wi si臋 o innych Najwi臋cej m贸wi o nas samych. I odkrywamy te偶 niez艂omnie Na 偶ycia ostrych zbyt zakr臋tach To, 偶e najtrudniej jest zapomnie膰 O czym si臋 nie chce ju偶 pami臋ta膰. Bo my lubimy - daj臋 s艂owo Stare prawdy odkrywa膰 na nowo. I odkrywamy ze zdziwieniem 呕e cz艂owiek zbiera to co sieje Wi臋c warto czyste mie膰 sumienie Bo wtedy 艂atwiej o nadziej臋. I odkrywamy g艂upio nieraz Za Nowy Rok wznosz膮c szampana 呕e najpierw kiedy艣 si臋 umiera A p贸藕niej ca艂a wieczno艣膰 dla nas. 31 grudnia 1999 Londyn Muz. Janusz Strobel PRZEPRASZAM, 呕E DZI艢 JU呕 . Samotno艣膰 prosi艂em o mi艂o艣膰 艁zy smutku o u艣miech na twarzy A szcz臋艣cie - o to, by by艂o Jak 艣wit, co mi zn贸w si臋 przydarzy艂. S艂owa prosi艂em o czyny 呕ebraka - by przyj膮艂 dwa z艂ote Z艂oczy艅c臋 - by odkupi艂 winy Bo lepiej teraz ni偶 potem. Przepraszam, 偶e dzi艣 ju偶 nie prosz臋 Bo kto艣 gdzie艣 mi ukrad艂 pokor臋 Dzi艣 je艣li mam na co艣 ochot臋 Po prostu - od 偶ycia to bior臋. Londyn prosi艂em o Pary偶 Lustro - o prawdy odbicie Nadziej臋 o 藕dziebe艂ko wiary W lepsze i pe艂niejsze 偶ycie. Pogod臋 prosi艂em o s艂o艅ce Prawd臋 o 偶al za minionym A koniec by zwi膮za艂 si臋 z ko艅cem I powi贸d艂 mnie w przestronne strony. 28 pa藕dziernika 2000 Bournemouth Muz. W艂odzimierz Korcz MODLITWA W PODR脫呕Y Wielka jest wielko艣膰 Pana I 艣wi臋cie 艣wi臋ta A przed nami droga nieznana Kr臋ta. A przed nami trud niestrudzony Stosy ofiarne I z艂owieszczo kracz膮 nam wrony Czarne. A nad nami r臋ka karc膮ca Bezsilna w艣ciek艂o艣膰 Niepokornych zwyczajnie str膮ca W piek艂o. Wielka jest wielko艣膰 Pana I 艣wi臋cie 艣wi臋ta A przed nami droga nieznana Kr臋ta. Czas przystan膮艂 na 艣wiata poboczu Niemocy lament Bo wci膮偶 ludzie nikn膮 mu z oczu Amen. I ju偶 po nas cienie bez cienia W historii pochodzie Co palcem spisuje wspomnienia Na wodzie. Wielka jest wielko艣膰 Pana I 艣wi臋ta 艣wi臋cie A przed nami droga nieznana Ci臋cie. 9 maja 2001 Pustynia Namibijska, Namibia Muz. Jaros艂aw Jar Chojnacki Bartosz Wielgosz ZABIJANIE CZASU Potrafimy czas zabija膰 W spos贸b wieloraki Jak nie w taki - no to w inny Jak nie w inny - w taki. Potrafimy czas zabija膰 Wr臋cz nieprzyzwoicie Jakby mo偶na by艂o p贸藕niej Kupi膰 nowe 偶ycie. Potrafimy czas zabija膰 A偶 uwierzy膰 trudno Co wymy艣li艂 tutaj diabe艂 By nie by艂o nudno. Potrafimy czas zabija膰 Nikt si臋 z nim nie liczy Gdy mijaniem 偶ycie mija Zwyczajnie na niczym. A najwi臋ksz膮 dla nas kar膮 My艣l臋 tak w zadumie Jest, 偶e cz艂owiek go na powr贸t Wskrzesi膰 ju偶 nie umie. Potrafimy czas zabija膰 Czasem bez sumienia Dziwne a偶, 偶e nie wsadzaj膮 Za to do wi臋zienia. Ka偶dy umie czas zabija膰 Na setki sposob贸w Ale jako艣 nikt nie mo偶e Z艂o偶y膰 go do grobu. I ja czasem zabija艂em Czas, kt贸ry przemija艂 Ale w ko艅cu zrozumia艂em 呕e to on zabija. 5 sierpnia 2001 Londyn Muz. Jaros艂aw Jar Chojnacki BALLADA O PRZEGRANYCH Ju偶 nic si臋 nie zdarzy Bo nikt nas nie lubi Jeste艣my za starzy Jeste艣my za grubi. 呕ycie nam szkodzi Wi臋c po co si臋 trudzi膰 Jeste艣my zbyt m艂odzi Jeste艣my zbyt chudzi. W kr膮g 艣miej膮 si臋 bli藕ni I znik膮d pomocy Jeste艣my za niscy Lub za wysocy. Czas nieomylny W pu艂apk臋 nas zwabi艂 Jeste艣my za silni Jeste艣my za s艂abi. A ju偶 si臋 zbli偶a Nadci膮ga z daleka Czarny dyli偶ans Na kt贸ry czekasz. Ju偶 krew wolniej kr膮偶y Czas win nie odkupi艂 Jeste艣my zbyt m膮drzy Jeste艣my zbyt g艂upi. Bez wiary i marze艅 Biegniemy do nik膮d Zabili nas kpiarze Szydercz膮 krytyk膮. Bo sk膮d mogli wiedzie膰 Ci ludzie bez cienia 呕e zbrodni膮 najwi臋ksz膮 Jest zabi膰 marzenia. 13 lutego 2002 Londyn Muz. Jaros艂aw Jar Chojnacki ID臉 Wlok臋 si臋 smutny Struty pejza偶em Czas mi nie szcz臋dzi Okrutnych zdarze艅. A skoro id臋 To id膮c patrz臋 Wsz臋dzie tak samo Tylko inaczej. Cierpienie kusi膰 Nadziej臋 raczy 呕ebym si臋 podda艂 Wreszcie rozpaczy! Ja obcy bli藕ni Bredz臋 w malignie Mo偶e kto艣 za mnie Krzy偶 m贸j pod藕wignie. Kto mi pomo偶e Ponie艣膰 Go drog膮? T艂um si臋 rozproszy艂 Nie ma nikogo. Id臋 wi臋c dalej 呕yciem wymi臋ty Nie 偶aden zbrodniarz Tym bardziej 艣wi臋ty. Cz艂owiek zwyczajny Jak b艂oto szary Cz艂owiek zrodzony Z winy i kary. Na koniec 艣wiata Do 艣wiata ko艅ca Dojd臋 i dotrwam Prawdy obro艅ca. 呕e mi臋dzy 艣witem A drogi skrajem Nie ma cz艂owieka On si臋 nim staje. 15 marca 2002 Londyn Muz. Zbigniew 艁api艅ski DARMOWE OBIADY Za przes膮dzon膮 ju偶 spraw臋 Za bo偶y odpust od biedy Przyjdzie zap艂aci膰 niebawem Ale nie pytaj mnie kiedy. Za nasz膮 wiar臋 niewiern膮 Bo c贸偶 ju偶 chyba nie nasza Zap艂aci膰 przyjdzie z niesmakiem Srebrnikami Judasza. Bo nie ma darmowych obiad贸w Podawanych do sto艂u us艂u偶nie Za ka偶dy obiad si臋 p艂aci I raczej pr臋dzej ni偶 p贸藕niej. Za to, 偶e bi艂o si臋 brawo Tym co nie godzi si臋 klaska膰 Grosz przyjdzie z艂o偶y膰 na tacy Gdy 偶ycie szepnie co 艂aska. Za to, 偶e cie艅 si臋 sw贸j bra艂o Za miar臋 w艂asnej wielko艣ci Przyjdzie zap艂aci膰 nam wkr贸tce Cho膰by i cen臋 mi艂o艣ci. W dobrym wi臋c by艂oby tonie Na koniec za 偶ycie prawdziwe Zostawi膰 wszystkiemu wsz臋dzie Suty po sobie napiwek. 17 lipca 2002 Londyn Muz. W艂odzimierz Korcz 呕YWOT 呕YCIA 呕ycie zdepta艂o Kolejny tydzie艅 Dok膮d Ty 偶ycie Tak idziesz? Id臋 przed siebie Histori臋 wlok膮c Cho膰 nie pami臋tam Ju偶 dok膮d. Bo gdy si臋 b艂膮dzi W szcz臋艣ciu czy biedzie Lepiej za du偶o Nie wiedzie膰. I wci膮偶 si臋 dziwi臋 tak prawdziwie 呕e sobie wyznaczy艂em kar臋 Tak nieroztropnie zamieniaj膮c Natur臋 czasu na zegarek. Anio艂 podr贸偶nych W krajobraz wrasta Bo skrzyd艂a odda艂 Pod zastaw. I cho膰 wynios艂y Przychylny taki Jak gdyby Dawa艂 mi znaki. Mo偶e chce wreszcie Da膰 mi odpowied藕 Czy gdzie艣 w tym wszystkim Jest cz艂owiek. 4 wrze艣nia 2004 Londyn Muz. Jerzy Satanowski TAKIM BY膯 Dobrze by takim by艂o by膰 Szcz臋艣liwym, lecz nie og艂upia艂ym I prostym, ale nie prostakiem I m膮drym, nie zarozumia艂ym. Wymagaj膮cym, nie tyranem I kochaj膮cym, nie kochliwym Dostojnym by膰, lecz nie wynios艂ym I dobrym, a nie pob艂a偶liwym. Co dnia wierz臋, 偶e - uda si臋. Odwa偶nym, a nie hardym by膰 Stanowczym, ale nie upartym I ufnym by膰, lecz nie naiwnym Nie z艂otym, ale czego艣 wartym. S艂u偶ebnym by膰, lecz nie s艂u偶alczym Troskliwym, ale nie nachalnym Cz艂owiekiem ludzkim nade wszystko Cho膰 niekoniecznie idealnym. 10 lipca 2005 Sopot Muz. Janusz Strobel
Tekst piosenki: Pos艂uchaj przyjacielu, podr贸偶nych jest tak wielu Na stacji co si臋 zwie,,Rozstanie" Chustkami powiewaj膮, 艂zy wielkie w oczach maj膮 Biedni panowie, smutne panie I ja w kwitn膮cych czas akacji Stawa艂am z Tob膮 na tej stacji I raz po raz od nowa, m贸wi艂am Ci te s艂owa, s艂owa te: M贸j u艣miech we藕 na drog臋 i przesta艅 si臋 smuci膰 M贸j u艣miech we藕 na drog臋, masz przecie偶 gdzie wr贸ci膰 Pos艂uchaj przyjacielu, podr贸偶nych jest tak wielu Na stacji co si臋 zwie,,Powroty" Chustkami powiewaj膮, nadziej臋 w sercu maj膮 呕e nadszed艂 koniec ich t臋sknoty I ja na stacji tej peronie nieraz wznosi艂am w g贸r臋 d艂onie W t艂um patrz膮c bez obawy, bo mam sw贸j spos贸b, aby艣 dojrza艂 mnie Cho膰 troska nieukryta m臋czy艂a czasami Ja zawsze Ci臋 powitam u艣miechem, nie 艂zami A je艣li zn贸w powr贸cisz na peron st艂oczony M贸j u艣miech we藕 na drog臋 jak bilet w dwie strony. I ja w kwitn膮cych czas akacji Stawa艂am z Tob膮 na tej stacji I raz po raz od nowa, m贸wi艂am Ci te s艂owa, s艂owa te: M贸j u艣miech we藕 na drog臋 i przesta艅 si臋 smuci膰 M贸j u艣miech we藕 na drog臋, masz przecie偶 gdzie wr贸ci膰 A je艣li zn贸w powr贸cisz na peron st艂oczony M贸j u艣miech we藕 na drog臋 jak bilet w dwie strony. Dodaj interpretacj臋 do tego tekstu 禄 Historia edycji tekstu
Katalog Teresa Szyma艅skaUroczysto艣ci, Scenariusze"Ile razem dr贸g przebytych ? " - scenariusz po偶egnania szko艂y przez klase sz贸st膮 Ile razem dr贸g przebytych? Scenariusz po偶egnania szko艂y przez klas臋 sz贸st膮 W centralnym punkcie sceny widniej膮 s艂owa: "Czego trzeba 偶a艂owa膰, gdy przyjdzie st膮d odej艣膰? Wszystkiego. Wszystkiego." Piosenka "Wakacje" Niech 偶yj膮 wakacje, niech 偶yje pole i las. I niebo, i s艂o艅ce, wolny, swobodny czas. Pojedzie z nami pi艂ka i kajak, i skakanka. B臋dziemy gra膰 w siatk贸wk臋 od samiutkiego ranka. Gor膮ce, z艂ote s艂o艅ce na ciemno nas opali W srebrzystej, bystrej rzece b臋dziemy si臋 k膮pali. Niech 偶yj膮 wakacje, niech 偶yje pole i las. I niebo, i s艂o艅ce, wolny, swobodny czas. Niech 偶yj膮 wakacje, niech 偶yje pole i las. I niebo, i s艂o艅ce, wolny, swobodny czas. Pojedzie z nami pi艂ka i kajak, i skakanka. B臋dziemy gra膰 w siatk贸wk臋 od samiutkiego ranka. Gor膮ce, z艂ote s艂o艅ce na ciemno nas opali W srebrzystej, bystrej rzece b臋dziemy si臋 k膮pali. Niech 偶yj膮 wakacje... 1. Wyst膮pienie dyrektora szko艂y. 2. Wr臋czenie 艣wiadectw, nagr贸d, dyplom贸w, itp. 3. Wyst膮pienie przewodnicz膮cej samorz膮du szkolnego. Przewodnicz膮ca: Dzisiejsze spotkanie jest ostatni膮 uroczysto艣ci膮 prze偶ywan膮 w murach tej szko艂y wsp贸lnie z klas膮 sz贸st膮. Za par臋 chwil nasze kole偶anki oraz koledzy stan膮 si臋 absolwentami szko艂y podstawowej. Szko艂y, z kt贸r膮 byli zwi膮zani przez d艂ugich siedem lat. Przez ca艂y ten czas stawali si臋 starsi i dojrzalsi. Dzi艣 nadesz艂a pora rozstania z nauczycielami, przyjaci贸艂mi i beztroskimi latami dzieci艅stwa, kt贸re pozostan膮 na zawsze w tych murach. Ka偶dy z was pozostawi tutaj cz膮stk臋 siebie. Tutaj prze偶ywali艣cie pierwsze sukcesy i gorycz pierwszych pora偶ek. Tu zawi膮za艂y si臋 wasze pierwsze przyja藕nie, kt贸re teraz b臋d膮 musia艂y przej艣膰 pr贸b臋 roz艂膮ki. Czas powoli wyma偶e z pami臋ci wsp贸lnie sp臋dzone chwile, b臋dziemy wi臋c musieli stara膰 si臋 nie zapomnie膰 o sobie. Ucze艅 kl. VI Ile razem dr贸g przebytych? Ile 艣cie偶ek przedeptanych? Ile deszcz贸w, ile 艣nieg贸w wisz膮cych nad latarniami. Ucze艅 kl. VI Ile list贸w, ile rozsta艅, ci臋偶kich godzin w miastach wielu? I zn贸w up贸r, 偶eby powsta膰 i zn贸w i艣膰, i doj艣膰 do celu. Ucze艅 kl. VI Ile w trudzie nieustannym wsp贸lnych zmartwie艅, wsp贸lnych d膮偶e艅. Ile chleb贸w rozkrajanych? Poca艂unk贸w? Schod贸w? Ksi膮偶ek? Ucze艅 kl. VI Oczy twe jak pi臋kne 艣wiece, a w sercu 藕r贸d艂o promienia. Wi臋c ja chcia艂bym twoje serce ocali膰 od zapomnienia. Piosenka "Przez ile dr贸g" Przez ile dr贸g musi przej艣膰 ka偶dy z nas, by m贸g艂 cz艂owiekiem si臋 sta膰? Przez ile m贸rz lecie膰 ma bia艂y ptak, nim w ko艅cu opadnie na piach? Przez ile lat b臋dzie kanion ten trwa艂 nim w ko艅cu rozkruszy go czas? Odpowie ci wiatr wiej膮cy przez 艣wiat, odpowie ci bracie tylko wiatr. 2x Przez ile lat b臋dzie trwa艂 g贸rski szczyt, nim deszcz go na m贸rz zniesie dno. Przez ile ksi膮g pisze si臋 ludzki byt, nim wolno艣膰 wypisze w nim kto艣? Przez ile lat nie odwa偶y si臋 nikt zawo艂a膰, 偶e czas zmieni膰 艣wiat?Odpowie ci wiatr wiej膮cy przez 艣wiat, odpowie ci bracie tylko wiatr. 2x Ucze艅 kl. VI Ju偶 szmat drogi przebytej za nami, bardzo d艂ugi, wi臋c 偶egna膰 si臋 trzeba. Ucze艅 kl. VI St膮d p贸jdziemy ka偶dy w swoj膮 stron臋, gdzie wskaz贸wek i drogowskaz贸w ju偶 nie ma. Ca艂y ci臋偶ar naszego 偶ycia spocznie teraz na naszych ramionach. Ucze艅 kl. VI Podzi臋kujmy wi臋c naszej szkole, bo to w艂a艣nie ona nauczy艂a nas dostrzega膰 pi臋kno, czyni膰 dobro, szanowa膰 prac臋. Wszyscy: Szko艂o! Szko艂o! Gdy ci臋 wspominamy, T臋sknota w serce si臋 wgryza, Oczy mamy pe艂ne 艂ez. Piosenka "Dwa serduszka z czekolady" Nie st贸j w k膮cie sam, nie m贸w, ale kram dwie dw贸je w dzienniczku ci臋 bol膮. Takie dw贸je dwie, dobrze o tym wiem to ciastka z papryk膮 i sol膮. Takie dw贸je dwie, mog膮 sprawi膰, 偶e za chwil臋 rozpada si臋 wsz臋dzie. Niebo pe艂ne chmur, droga pe艂na dziur, deseru na pewno nie b臋dzie. Ref. Dwa serduszka z czekolady na pociech臋 tobie dam. Dwa serduszka z czekolady aby艣 w smutku nie by艂 sam. Dwa serduszka z czekolady niechaj ci os艂odz膮 dzie艅. Dwa serduszka z czekolady we藕 ode mnie, prosz臋 ci臋. Ucze艅 kl. VI S膮 takie chwile, gdy si臋 nie 艣mie bada膰 swej w艂asnej duszy, bo si臋 cz艂owiek l臋knie, 偶e ani jednej nie znajdzie w niej struny co, potr膮cona, jeszcze czysto d藕wi臋knie. Ucze艅 kl. VI Lecz trzeba tylko jednego spojrzenia pe艂nymi wielkiej serdeczno艣ci oczyma, by w akord - zwi膮za膰 wszystkie struny duszy... i nauczyciel je ma! Ucze艅 kl. VI W takim dniu po偶egnania chcieliby艣my powiedzie膰 i wyrazi膰 wszystko, ale... Uczen kl. VI Powiedzie膰 wszystko? Nie, to niemo偶liwe. Zawsze zostaje to, co najwa偶niejsze i co si臋 nie da okpi膰 powiedzeniem. Ucze艅 kl. VI W艂a艣nie uczucia - doprawdy, nie czyny - s膮 najtrudniejsze do wypowiedzenia. Cho膰by艣 najbardziej chcia艂, nie powiesz nigdy. Ucze艅 kl. VI Bo jak m贸wi艂 Jan Pawe艂 II "Cz艂owiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym si臋 dzieli z innymi." Ucze艅 kl. VI Prawdziwe zatem s膮 s艂owa: "O to chodzi jedynie, by naprz贸d i艣膰 wci膮偶 艣mia艂o. Bo zawsze si臋 dochodzi gdzie indziej, ni偶 si臋 chcia艂o." Ucze艅 kl. VI My jednak mamy nadziej臋, 偶e dojdziemy do upragnionego celu. Przecie偶 to nasi nauczyciele uczyli nas wytrwa艂o艣ci, uporu, dodawali odwagi, zach臋cali do dzia艂ana. Uczniowie kl. VI Dzi臋kujemy im za to. Ucze艅 kl. VI Dzi臋kujemy wszystkim nauczycielom, kt贸rzy przez d艂ugich siedem lat ofiarowali nam dar nauki. Ucze艅 kl. VI Serdecznie i z wdzi臋czno艣ci膮 b臋dziemy my艣le膰 i pami臋ta膰 o naszych pierwszych nauczycielach, kt贸rzy pomagali nam stawia膰 pierwsze niezdarne litery, wprowadzali w czarodziejski 艣wiat ksi膮偶ki, byli wspania艂ymi przewodnikami w pocz膮tkach naszej nauki. Ucze艅 kl. VI Dzi臋kujemy tak偶e pani dyrektor, ksi臋dzu oraz nauczycielom i wychowawcom, kt贸rzy troszczyli si臋 o nas, pomagali w trudnych chwilach, poszerzali nasz膮 wiedz臋 w starszych klasach - czynili j膮 dost臋pn膮 i zrozumia艂膮. Ucze艅 kl. VI Przepraszamy te偶 za wszystkie chwile z艂e, za to, co niechc膮cy mog艂o zrani膰 was. Piosenka "Profesorze" Cho膰 nam dzisiaj wi臋cej wolno, bo cenzurka ju偶 w kieszeni, bo si臋 ma ju偶 to 艣wiadectwo za sw膮 prac臋. T臋skno nam za gwarem szkolnym i to chyba si臋 nie zmieni, chocia偶 mi艂o by艂o marzy膰 o wakacjach. Profesorze p贸ki艣 jeszcze blisko nas, profesorze wys艂uchaj, p贸ki czas. Profesorze p贸ki艣 jeszcze blisko nas, profesorze, wys艂uchaj, p贸ki czas. Ta piosenk膮 ci臋 偶egnamy profesorze nasze my艣li b臋d膮 zawsze z tob膮 sz艂y. T膮 piosenk膮 przepraszamy profesorze za k艂opoty przepraszamy i za 艂zy. To jest nasze profesorze po偶egnanie a nie艂atwo nam si臋 rozsta膰, co tu kry膰... Przyrzekamy rozwi膮zywa膰 twe zadanie jak uczciwie i m膮drze 偶y膰. Dzi艣 偶egnamy szkolne mury, naszych dobrych profesor贸w. Przez nas wkrad艂 si臋 siwy w艂os na wasze skronie. Dzi臋kujemy za 艣wiadectwo, za wykucie trudnych wzor贸w, ju偶 nie dzieci, lecz dojrza艂e, stare konie. Profesorze p贸ki艣 jeszcze blisko nas...... Ucze艅 kl. VI Posy艂amy kwiaty - niech powiedz膮 one To, czego usta nie m贸wi膮 nie艣mia艂e! Co w sercach naszych zostanie w skryto艣ci Wiecznym odd藕wi臋kiem naszej wielkiej wdzi臋czno艣ci. Ucze艅 kl. VI Posy艂amy kwiaty - niech kielichy sk艂oni膮, I pr贸sz膮 srebrn膮 ros膮 jak 艂ezkami, Mo偶e uleci z ich najczystsz膮 woni膮 Wyraz dr偶膮cymi szeptany ustami, Mo偶e go one ze sob膮 unios膮 I rzuc膮 razem z woniami i ros膮. Ucze艅 kl. VI Szcz臋艣liwe kwiaty! Im wolno wyrazi膰 Wszystkie pragnienia i smutki, i trwogi Ich wonne s艂owa nie mog膮 urazi膰 kogo艣, komu upadn膮 pod nogi. Wzgard膮 im usta nie odp艂ac膮 skromne kiedy powiemy: Uczniowie kl. VI Dzi臋kujemy, nie zapomnimy! (wr臋czenie kwiat贸w) "Piosenka po偶egnalna" Ju偶 koniec kolego, ju偶 co艣 poza tob膮, przed tob膮 zn贸w droga otwarta. Niech oczy ciekawe i radosna m艂odo艣膰 zape艂niaj膮 ojczyst膮 ze sob膮 u艣miech na drog臋, s艂o艅cem b臋dzie w pochmurne dni. We藕 na drog臋 nasz膮 melodi臋, co przyjaci贸艂 przypomni ci. 2x Gdy smutno ci b臋dzie, to zanu膰 piosenk臋 i chmur臋 na czole rozja艣nij. A doko艂a siebie rzu膰 piosnk臋 jak t臋cz臋 艣wiat skrzyd艂em motyla ci ze sob膮 u艣miech na drog臋... (2x) Przekazanie symboli szko艂y Prowadz膮cy Baczno艣膰! Spocznij! Delegacja klasy pi膮tej i sz贸stej do przekazania symboli szko艂y wyst膮p! Ucze艅 kl. VI W imieniu klasy sz贸stej - opuszczaj膮cej mury tej szko艂y - przekazuj臋 na wasze r臋ce jej symbole. Od tego momentu jeste艣cie najstarsz膮 klas膮 w szkole. Mamy nadziej臋, 偶e b臋dziecie godnie reprezentowa膰 spo艂eczno艣膰 uczniowsk膮. Ucze艅 kl. V Dzi臋kujemy wam za przekazanie w艂adzy. B臋dziemy j膮 wype艂nia膰 godnie i z szacunkiem. Prowadz膮cy Baczno艣膰! Spocznij! Delegacje klas - wst膮p! Piosenka "S艂oneczko" S艂oneczko p贸藕no dzisiaj wsta艂o i w takim bardzo z艂ym humorze. I 艣wieci膰 te偶 mu si臋 nie chcia艂o, bo m贸wi, 偶e zimno na dworze. Lecz, gdy piosenk臋 us艂ysza艂o, to si臋 tak bardzo ucieszy艂o, zza wielkiej chmury zaraz wysz艂o i nam rado艣nie za艣wieci艂o. S艂oneczko nasze rozchmurz buzi臋, bo nie do twarzy ci w tej chmurze. S艂oneczko nasze rozchmurz si臋, maszerowa膰 z tob膮 b臋dzie l偶ej. 2x Przewodnicz膮ca Wr臋czeniem 艣wiadectw uko艅czenia szko艂y podstawowej zosta艂 zamkni臋ty drugi rozdzia艂 waszego 偶ycia - 偶ycia szkolnego. R贸偶nymi zg艂oskami by艂 on zapisany, ale na pewno dla ka偶dego na trwale wyry艂 si臋 w sercu i pami臋ci. Niech start do nast臋pnego etapu b臋dzie udany. Wierzymy, 偶e ten trzeci rozdzia艂 偶ycia zapisywa膰 b臋dziecie lepiej i staranniej. 呕yczymy wam r贸wnie偶 ciep艂ych oraz udanych wakacji obfituj膮cych w ciekawe wydarzenia i wspania艂e dalszej drodze niech wam towarzysz膮 wybrane przez nas wskazania: Ucze艅 kl. V Po cierniach 偶ycia z niewinn膮 id藕 dusz膮, mimo burz srogich - chro艅 dobro膰, mi艂o艣膰 i ufno艣膰 - tych skarb贸w - najbardziej ci drogich Ucze艅 kl. V Za mg艂膮, za cieniem,nie szukaj doli, Os艂adzaj pie艣ni膮, co w 偶yciu boli, Fal膮 wspomnienia o偶ywiaj serce I zno艣 cierpienia w 偶ycia rozterce. Ucze艅 kl. V Najpi臋kniejsza jest r贸偶a, gdy w cierniach rozkwita. Najwonniejsza, gdy ros膮 po艂yska si臋 z rana. I nadzieja najmilsza, gdy w艣r贸d nieszcz臋艣膰 艣wiata. I mi艂o艣膰 najcenniejsza, gdy 艂zami oblana. Ucze艅 kl. V Przyja藕艅 - ogniwo to 艣wi臋te Co wszystkie spaja wspomnienia Wszystko, co z serca pocz臋te: i my艣li, i b贸l, i marzenia. Ucze艅 kl. V W艣r贸d 偶ycia ponurych cieni nie szukaj czczego wesela, nie szukaj z艂udnych promieni - jednego znajd藕 - przyjaciela. Ucze艅 kl. V Z promyk贸w 艣wietlnych i t臋czy ni膰 naszej przyja藕ni utkana. Niech dzi艣 nam wasze serca zar臋cz膮, 偶e ni膰 ta nie b臋dzie zerwana. Ucze艅 kl. V Los nas p臋dzi w r贸偶ne strony, Tak, jak wicher morskie fale. Lecz wy o nas, a my o was pami臋tajmy zawsze - stale. (wr臋czenie upomink贸w uczniom klasy VI) Przewodnicz膮ca kl. V A teraz wszyscy sple膰my kr膮g i po偶egnajmy si臋. Przeka偶my sobie z r膮k do r膮k gor膮cy u艣cisk ten. Piosenka "Nie zapomnimy was" Ju偶 wsp贸lnej drogi pryska czar- ostatni u艣cisk r膮k. Niech serca nasze grzeje 偶ar najmilszych wspomnie艅 kr膮g. Cho膰 艂za si臋 kr臋ci w oku mym u艣miecham si臋 przez 艂zy, bo przecie偶 gdzie艣 spotkamy si臋- ja z tob膮, ze mn膮 ty. I cho膰 up艂ywa szybko czas, co zatrze cichy 偶al. Nie zapomnimy nigdy was, to przyrzekamy wam. Cho膰 艂za si臋 kr臋ci w oku mym... Opracowanie: Teresa Szyma艅ska Uwaga! Wszystkie materia艂y opublikowane na stronach s膮 chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.
piosenka we藕 ze sob膮 u艣miech na drog臋